W środę minister Ziobro odniósł się do zapadłych w zeszłym tygodniu orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. Nawiązał także do piątkowego oświadczenia I prezes SN Małgorzaty Manowskiej, w którym wskazywała ona, że z przepisów Traktatu o UE wynika, iż prawo europejskie nie obejmuje dziedziny, jaką jest organizacja wymiaru sprawiedliwości. Informowała przy tym, że uchyliła zarządzenie, na podstawie którego Izba Dyscyplinarna miała nie orzekać ws. dyscyplinarnych sędziów.

"To stanowisko I prezes SN było jedynym możliwym (...) w świetle racjonalnej wykładni norm rangi konstytucyjnej i wynikających z umów międzynarodowych, które Polska przyjęła" - ocenił Ziobro.

Jak dodał, "w tej sytuacji niebywały i przekraczający wszelkie granice atak na I prezes SN ze strony sędziów sądów powszechnych, którzy - przekraczając wszelkie granice wolności słowa - stawiają jej zarzut popełnienia przestępstw, czy wręcz zbrodni, należy uznać za absolutnie skandaliczny i wykraczający poza wszelkie normy nie tylko natury moralnej, ale też prawnej".

"Pan sędzia Igor Tuleya, który bardzo chętnie poucza ex cathedra wszystkich wszem i wobec, pozwolił sobie na tego rodzaju sformułowanie w kontekście prezes Manowskiej, przesądzając o tym, że dopuszcza się ona przestępstwa (...). Moralność Kalego jest charakterystyczna dla tych, którzy bardzo chętnie pouczają innych, jakich standardów przestrzegać, a w swoim zachowaniu dowodzą, że tymi standardami sami gardzą" - mówił Ziobro.

Minister ocenił, że "w sytuacji, gdy mamy do czynienia z sędzią, to jeśli on przesądza bez wyroku sądowego o tym, że ktoś jest przestępcą i lokuje te słowa w kontekście określonej osoby, to jako prokurator generalny mogę powiedzieć, że zachodzi uzasadnione podejrzenie, że sam dopuszcza się przestępstwa - nie tylko w kontekście znieważenia funkcjonariusza publicznego, ale też gróźb karalnych, czyli zmuszenia do określonego zachowania poprzez takie groźby".

Warszawski sędzia Igor Tuleya mówił we wtorek w TVN24, że "osoby, które łamią prawo, bo niewykonywanie orzeczeń sądów europejskich jest łamaniem prawa, to są przestępcy. Te osoby, które nie podporządkowują się orzeczeniom TSUE, które są ostateczne w kwestiach prawa unijnego, naruszają prawo, są przestępcami". Z kolei krakowski sędzia Dariusz Mazur w rozmowie z Onetem 16 lipca mówił: "Pani Manowska pomaga naszemu pseudo-Trybunałowi Konstytucyjnemu w niekonstytucyjnej zmianie ustroju naszego państwa. Ona przykłada rękę do zbrodni sądowej".

Ziobro podkreślił, że "tak naprawdę działająca w oparciu o zasady legalizmu I prezes SN, niezależnie od jej poglądów, nie mogła inaczej się zachować i podjąć innej decyzji w niniejszej sprawie, ponieważ nie miała żadnej podstawy prawnej, zwłaszcza po orzeczeniu TK, by zawieszać funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej".

"Z całą mocą chciałbym wyrazić słowa solidarności z oświadczeniem I prezes SN. W Polsce obowiązuje konstytucja i zasada legalizmu. W oparciu o te zasady nie ma możliwości realizacji bezprawnych, w świetle polskiego i europejskiego prawa, postanowień sądu w Luksemburgu i zawieszania organu polskiego SN, to znaczy Izby Dyscyplinarnej" - zaznaczył minister.

TSUE orzekł w zeszły czwartek, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Dzień wcześniej TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN, także w kwestiach na przykład uchylania immunitetów sędziowskich. Z kolei również w środę Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z Konstytucją RP. I prezes SN w swym oświadczeniu powołała się na środowe orzeczenie TK.

"TK jasno wypowiedział się, że TSUE nie ma prawnych możliwości zawieszać organów polskiego państwa, zawieszać polskiego porządku ustawowego, a tym bardziej organów działających na podstawie tych ustaw i jego orzeczenia w tym zakresie nie są dla organów władz działających na gruncie polskiej konstytucji wiążące, a nawet podporządkowanie się im byłoby jawnie bezprawne" - powiedział Ziobro.

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta ocenił, że organy UE stosują podwójne standardy. "Nie możemy ulegać presji tym oczekiwaniom jako państwo, ta presja jest pozaprawna, jest kreowana czysto politycznie i ma służyć temu, aby w konsekwencji tego procesu pozbawić Polskę istotnego elementu naszej suwerenności, decydowania o organizacji naszego wymiaru sprawiedliwości" - zaznaczył.

"W Polsce Krajowa Rada Sądownictwa jest analogicznie sformułowana jak w Hiszpanii" - mówił. Jak przypomniał, w "Hiszpanii członków KRS powołuje parlament - członków sędziowskich, którzy stanowią więcej niż połowę członków tego organu".

"Zdecydowana większość członków KRS, członków sędziowskich i niesędziowskich jest wybierana przez władzę i ustawodawczą, i wykonawczą w podobnej proporcji jak w Polsce" - wskazał. "W Hiszpanii, jak w Polsce, sędziowie mogą być zgłaszani zarówno przez środowiska sędziowskie i to parlament decyduje, kto z tych kandydatów będzie powołany" - dodał.

Kaleta odniósł się także do opublikowanego we wtorek przez Komisję Europejską raportu o stanie praworządności w UE. Raport poświęcony jest sytuacji we wszystkich krajach UE. KE poinformowała, że "reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym nowe rozwiązania, nadal budzą poważne obawy". KE zdecydowała się upoważnić komisarza UE ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa do podjęcia kroków, mających skłonić Polskę do wykonania decyzji i wyroku TSUE dotyczących Izby Dyscyplinarnej SN - informowała wiceszefowa KE Viera Jourova.

"Wczorajszy raport, te wszystkie żądania UE - to są czysto polityczne działania, które nie mogą spotkać się z akceptacją suwerennego państwa" - stwierdził Kaleta.