Reklama

W TVN24 Jabłoński był pytany we wtorek o ubiegłotygodniową nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego, która wywołała ostrą reakcję Izraela.

"Myślę, że to co my robimy, czyli przedstawianie faktów, niespecjalnie może mieć wpływ na działania tych polityków w Izraelu, którzy uważają - z różnych powodów wewnętrznych - że zaognianie konfliktu z Polską im się opłaca. Mam wrażenie, że to jest przyczyna konfliktu, który wybuchł pod koniec ubiegłego tygodnia, że to są po prostu cele w polityce wewnętrznej" - powiedział Jabłoński.

"Tam sytuacja jest bardzo napięta, cztery kolejne wybory, ogromne trudności z powołaniem rządu, jak się patrzy na nasz wewnętrzny spór polityczny, czasami mówimy, że jest zaogniony. W porównaniu do Izraela to jest pełna sielanka. To nakręca chęć do konsolidowania elektoratu wokół tematów, które mogą ogniskować spory" - dodał.

"Mieliśmy świadomość tego, że nowy minister spraw zagranicznych Izraela (...) nie jest pozytywnie nastawiony do Polski, ale mimo wszystko nie spodziewaliśmy się, że będzie się w stanie posunąć do tego rodzaju ataków, zarzucania nam negowania Holocaustu, rzecz kompletnie fałszywa i oderwana od treści tej ustawy" - przyznał też wiceszef MSZ.

"My jesteśmy gotowi, żeby rozmawiać, także o sprawach spornych, ale ta rozmowa musi się opierać o fakty. Jeżeli odrywa się od faktów, jeżeli zaczyna się od tego rodzaju oskarżeń, to trudno jest prowadzić jakąkolwiek rozmowę" - dodał.

Pytany o słowa premiera Mateusza Morawieckiego, że Polska nie będzie płacić za niemieckie zbrodnie, Jabłoński przekonywał, iż "gdyby wypowiedzi polityków Izraela odnosiły się do meritum ustawy, a nie zarzucały Polsce, że chce odmówić zadośćuczynienia ofiarom Holocaustu, to wtedy można by dyskutować". "Jeżeli jesteśmy oskarżani o wymazywanie pamięci o Holocauście, to obowiązkiem każdego polskiego polityka jest przypominanie, jaka była prawda historyczna" - zaznaczył.

Dopytywany, czy w sprawie nowelizacji Kpa Polska nie zrobi ani kroku w tył, Jabłoński powiedział: "Jeżeli usłyszymy racjonalne argumenty, dlaczego ta ustawa powinna być zmieniona, terminy powinny być wydłużone lub skrócone, to jestem gotowy do rozmowy".

W ubiegły tygodniu Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego, która stanowi m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania, np. w sprawie odebranego przed laty mienia.

Uchwalenie noweli spotkało się z ostrą reakcją strony izraelskiej. Ambasada Izraela w Polsce oceniła, że nowela "w rezultacie uniemożliwi zwrot mienia żydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę" i że "to niemoralne prawo poważnie uderzy w stosunki między naszymi państwami". Również szef MSZ Izraela Jair Lapid ocenił, że "nowe polskie prawo jest hańbą i poważnie zaszkodzi stosunkom między dwoma krajami".

W odpowiedzi polski MSZ opublikował oświadczenie, twierdząc że wypowiedzi strony izraelskiej "wskazują na nieznajomość faktów i polskiego prawa", zaś ustawa stanowi realizację wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. Resort zaznaczył, że "zmienione przepisy będą dotyczyły jedynie postępowań administracyjnych, w tym reprywatyzacyjnych", lecz "w żaden sposób nie ograniczają możliwości składania pozwów cywilnych w celu uzyskania odszkodowania".

Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price wezwał w piątek Polskę do wstrzymania prac nad nowelizacją Kodeksu postępowania administracyjnego. Ocenił, że prawo to jest krokiem w złym kierunku w kwestii zwrotu mienia żydowskiego.

W związku ze sprawą nowelizacji Kpa w niedzielę ambasador RP w Izraelu Marek Magierowski został wezwany do izraelskiego MSZ, a poniedziałek rano do polskiego MSZ wezwana została kierująca izraelską ambasadą w Warszawie chargé d'affaires Tal Ben-Ari Yaalon. (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz

pś/ itm/