Biedroń zaapelował w niedzielę do opozycyjnych partii, by zjednoczyły się wokół inicjatywy konstruktywnego wotum nieufności wobec rządu. Jak ocenił, Zjednoczona Prawica nie ma dziś większości, bo rozpada się tracąc kolejnych posłów.

"Nie mają dziś większości i posłowie Zjednoczonej Prawicy odchodzą z tej koalicji, która ma coraz więcej rys. Kolejni posłowie opuszczają ten tonący pokład. Dlatego odpowiedzialnością opozycji, odpowiedzialnością nas wszystkich po tej demokratycznej stronie jest zaprezentowanie oferty dla społeczeństwa, dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcieliby zmiany politycznej, którzy liczą na to, że opozycja zjednoczy się wokół dobrego pomysłu" - przekonywał Biedroń.

PAP zapytała przedstawicieli pozostałych ugrupowań opozycyjnych, co sądzą o tym pomyśle. Zgodnie z konstytucja Sejm wyraża rządowi wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów na wniosek zgłoszony przez co najmniej 46 posłów i wskazujący imiennie kandydata na premiera.

Reklama

"O takich sprawach lepiej rozmawiać bezpośrednio w gronie opozycji, a nie poprzez media. Rozumiem, że pan europoseł Robert Biedroń ma trochę dalej do Sejmu, ale warto, aby to liderzy ugrupowań opozycyjnych o tym rozmawiali" - powiedział PAP rzecznik PO Jan Grabiec (KO).

Jego zdaniem, choć PiS formalnie stracił większość w Sejmie - po odejściu w ubiegłym tygodniu trojga posłów, którzy utworzyli w Sejmie koło - "wygląda na to, że doraźna większość trwa" i składanie ewentualnego wniosku o konstruktywne wotum nieufności wymaga poważnego rozważenia.

Reklama

Posłanka Polski 2050 Paulina Hennig-Kloska powiedziała PAP, że jeśli wniosek o konstruktywne wotum nieufności pojawi się w Sejmie, to posłowie Polski 2050 podpiszą się pod nim, a następnie zagłosują za. "Ale to musi być inicjatywa ponad podziałami i ze wskazaniem premiera, który byłyby do zaakceptowania dla szerszego grona" - zaznaczyła.

Pytana, kto mógłby być takim kandydatem, Hennig-Kloska przyznała, że dla niej przyszły premier jest "tylko jeden" i jest nim Szymon Hołownia. "Ale nie wiem, czy chciałby w tym Sejmie pełnić rolę premiera technicznego. Myślę, że to jest kwestia rozmowy między liderami klubów i kół" - dodała.

Zwracała uwagę, że większość dla tego wniosku leży w rękach lidera Porozumienia Jarosława Gowina, który - jak mówiła - "będąc wicepremierem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego udaje trochę opozycję, trochę partię rządzącą". "W gruncie rzeczy wiemy dobrze, że na nowych listach Zjednoczonej Prawicy jego miejsca zajmie ekipa Adama Bielana, więc nie wiem, nad czym pan premier się zastanawia. Dziś jeszcze może dołączyć do opozycji, a w wyborach w 2023 r. nikomu już nie będzie potrzebny" - stwierdziła posłanka Polski-2050.

Jej zdaniem drugą "zagadką" w ewentualnym głosowaniu nad konstruktywnym wotum nieufności stanowi Konfederacja. "Moim zdaniem Konfederacja szybciej poprze wniosek o skrócenie kadencji Sejmu, niż wotum nieufności wobec Morawieckiego, bo nie są zwolennikami żadnego rządu technicznego" - dodała.

Przewodniczący koła Konfederacji Jakub Kulesza, pytany o apel Biedronia, zaznaczył, że złożenie wniosku o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu musi obejmować wskazanie kandydata na nowego premiera oraz zakłada tworzenie wspólnego rządu. "Konfederacja deklaruje, że nigdy nie utworzy wspólnego rządu razem z Lewicą" - podkreślił. Kulesza dodał, że przy każdym wotum nieufności odnoszącym się do poszczególnych ministrów, Konfederacja "głosuje zgodnie ze swoją oceną obecnego rządu, czyli za odwołaniem". "Poza tym Robert Biedroń przez to, że nie dotrzymał złożonej wyborcom obietnicy, nie zrezygnował z europarlamentu, nie wystartował w wyborach do Sejmu, nie jest posłem, to nawet się pod takim wnioskiem podpisać nie może, więc jest ostatnią osobą do prawienia komukolwiek morałów" - powiedział Kulesza.

Poseł Krzysztof Paszyk (KP-PSL) ocenił w rozmowie z PAP, że wypowiedź Biedronia była "trochę oderwana od rzeczywistości". "Bo, jak wiemy, wymaga to wskazania kandydata na premiera alternatywnego. Warto, by pan Biedroń zasugerował, kto miałby być tym kandydatem" - powiedział poseł KP-PSL. Jego zdaniem, Biedroń chciał "w jakiś sposób wbić się w bieżącą, krajową politykę". "I pewnie swój cel osiągnął" - dodał Paszyk.

W obecnej kadencji jeszcze ani razu nie był głosowany wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu. W poprzedniej kadencji takie wnioski wobec rządu PiS - bez powodzenia - składała PO, proponując na premiera Grzegorza Schetynę. Z kolei w VII kadencji nieskuteczny wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska składał klub PiS, proponując na premiera Piotra Glińskiego.