Cyberataki na polskich polityków mają miejsce od lat. Ciąg dalszy na pewno nastąpi

internet, hakerzy, bezpieczeństwo
internet, hakerzy, bezpieczeństwoShutterStock
23 czerwca 2021

"Cyberataki" na polskich polityków mają miejsce od lat, nie tylko ze strony Rosjan. I będą mieć miejsce. Nie tylko ze strony Rosjan. Ciąg dalszy na pewno nastąpi - ocenił portal Niebezpiecznik.pl odnosząc się do oświadczenia polskich służb dotyczącego ataków na polskich polityków, w tym ministra Michała Dworczyka.

We wtorek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn podał, że za niedawnym atakiem socjotechnicznym na polskich polityków i wyciekiem ich e-maili stoi związana z rosyjskimi służbami grupa UNC1151, która prowadzi szerszą operację destabilizacji państw regionu nazwaną "Ghostwriter".

Według przekazanych informacji, ABW i SKW ustaliły, iż zaatakowanych zostało co najmniej 4350 adresów e-mail należących do polskich obywateli, wśród nich ponad 100 należących do polityków. Żaryn dodał, że służby dysponują informacjami o związkach agresorów z działaniami rosyjskich służb specjalnych.

Do sprawy na swojej stronie odniósł się portal Niebezpiecznik.pl. Według portalu liczba zaatakowanych adresów e-mail jest niewielka. "Mówimy o adresach e-mail, a pozyskanie adresów e-mail powiązanych z jednym HVT jest proste i szybkie" - ocenił portal.

"Warto też podkreślić, że w oświadczeniu jest słowo , czyli celów mogło być więcej, tylko nie wszystkie udało się ustalić. Możemy tylko zgadywać, że po wykryciu operacji (...) namierzono logi, z których udało się pozyskać adresy, pod które rozesłano phishing" - podkreślił Niebezpiecznik.pl.

W ocenie portalu również skuteczność ataku była niewielka. "To zaledwie 12 proc. skuteczność ataku. Szczerze, to jesteśmy w szoku, że tak mało osób dało się złapać. Zwłaszcza, że politycy i ich rodziny, mówiąc delikatnie, są wybitnie łatwym celem. My na co dzień atakujemy pracowników raczej technicznych i nierzadko w masowych atakach mamy wynik oscylujący w okolicach 60 proc." - podaje.

"Spodziewamy się więc, że atak musiał być naprawdę słabo przygotowany albo na warstwie językowej/pretekstu (i został odrzucony przez potencjalne ofiary jako mało wiarygodny) albo na warstwie technicznej (i został unicestwiony przez coraz lepiej działające systemy antyspamowe)" - zaznacza portal.

Niebezpiecznik.pl odniósł się również do informacji, że za atakami stoi grupa UNC1151. "O kampanii tej grupy wymierzonej w polityków mówi się od roku! A więc zalecenia, które dziś się w mediach nagłaśnia, działania, które teraz się podejmuje, są spóźnione. O zbyt wiele miesięcy" - ocenił portal.

"I to jest największa tragedia w tym całym incydencie. Mądry Polak po szkodzie… Jak zwykle nie wyciągnięto wniosków po pierwszej fali ataków. Nie wyciągnięto ich także po drugiej fali" - wskazał.

Według portalu "cyberatak" okazał się "dla nas jednocześnie bolesny, ale także zbawienny". "Teraz, w przeciwieństwie do poprzednich jednorazowych strzałów fejknewsem z przejętego konta, wykradzione Dworczykowi treści publikują tak, jakby prowadzili kampanię marketingową. Materiał, ankieta, memik, emoji. Niesie się. Boli. I zmienia podejście Polski do cyberbezpieczeństwa kraju. Oby na lepsze" - czytamy.

"Ale to nie koniec. Przecież na polskich polityków mają miejsce od lat, nie tylko ze strony Rosjan. I będą mieć miejsce. Nie tylko ze strony Rosjan. Ciąg dalszy na pewno nastąpi" - dodał Niebezpiecznik.pl.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.