Senat nie wyraził w piątek zgody na powołanie senator niezależnej Lidii Staroń na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Za jej kandydaturą zagłosowało 45 senatorów, 51 było przeciw, 3 senatorów wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że nowego RPO nie udało się wybrać już po raz piąty.

"W Polsce jest tak, że albo się jest w tej partii albo w tej partii. A jak się walczy o ludzi, no to właśnie tak to jest" - mówiła dziennikarzom senator Staroń po głosowaniu.

Była też pytana, czy wynik głosowania nie jest taki, ponieważ nie odpowiedziała praktycznie na żadne pytanie senatorów. "Nie, nie, nie. Absolutnie nie, dlatego, że decyzje już były (podjęte)wcześniej" - oceniła.

Reklama

Pytana, czy żałuje ubiegania się o funkcję RPO, Staroń zaprzeczyła. "Oczywiście, że nie. Bardzo się cieszę, że byłam kandydatką" - oświadczyła.

Zapewniła, że "zawsze jest po stronie obywateli".

Staroń została też zapytana przez dziennikarzy, czy po zakończeniu kadencji Adama Bodnara będzie chciała pełnić funkcję "komisarza" czy pełniącego obowiązki (p.o.) RPO. "A skąd, oczywiście, że nie. Ja jestem senatorem. Ja tutaj byłam dlatego, że jestem po stronie ludzi, a nie dlatego, żeby być Rzecznikiem. Tylko dlatego (kandydowałam), bo wiedziałam, że wtedy miałabym większe narzędzia. Tylko dlatego" - mówiła.

Zapewniła o chęci dalszej pracy "dla ludzi" jako senator.

Padło też pytanie, czy pozostanie w kole Senatorów Niezależnych, którego dwaj pozostali członkowie - Krzysztof Kwiatkowski i Wadim Tyszkiewicz - zagłosowali przeciwko jej kandydaturze. "Nie wiem, będziemy rozmawiać" - powiedziała Staroń, dodając, że takie głosowanie nie było dla niej zaskoczeniem.