Buda był w czwartek gościem porannej rozmowy w Radiu Łódź i TVP3 Łódź. Był pytany w niej m.in. o czekającą Polskę transformację energetyczną i związane z tym obawy górników i pracowników powiązanych z energetyką branż, o utratę pracy.

Wiceminister zapewnił, że nikt z tego powodu nie może w sposób niekontrolowany stracić pracy i pozostać bez środków do życia.

"Mając na sercu region bełchatowski, za cel z wiceministrem aktywów państwowych Arturem Soboniem, postawiliśmy sobie jedną podstawową rzecz: nikt nie może zostać wyrzucony z pracy z tego powodu, że państwo przeprowadza transformację. To jest podstawowe założenie i nie oczekiwałbym tego na piśmie, dlatego, że to jest oczywiste i trzeba to przyjąć za pewnik, że tak po prostu musi być" – podkreślił.

Reklama

Dodał, że naturalnym procesem w ramach transformacji będzie przechodzenie górników i energetyków na emeryturę oraz dobrowolne odejścia z pracy. Zaznaczył przy tym, że firmy kooperujące z kopalniami i elektrowniami będą mogły skorzystać z programów osłonowych zawartych w Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Jak poinformował Buda, dla woj. łódzkiego przeznaczono w nim ponad miliard zł.

Reklama

"Dla nich będzie oferta przekwalifikowania, zakładania nowych firm w branżach, które można w tym regionie rozwijać. (…) Aktywność gospodarcza poza górnictwem musi się rozwijać punktowo. To mogą być odnawialnie źródła energii, duży inwestor, elektrownia jądrowa, fotowoltaika, zakład przetwórstwa odpadów. Plan sprawiedliwej transformacji Zagłębia Bełchatowskiego przygotowany wspólnie z marszałkiem woj. łódzkiego pokazuje, jakie działania nawet sama spółka (PGE - PAP) jest gotowa przeprowadzić, żeby rozruszać gospodarczo region" – przekonywał.

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej wskazał, że Polsce transformacja energetyczna jest zaplanowana do roku 2040 i dopiero teraz nadszedł czas na dyskusję o umowach społecznych.

Związany z Łodzią polityk skomentował także decyzję spółki PGE od odejściu od planu eksploatacji nowego złoża Złoczew w woj. łódzkim. W jego ocenie jest to uzasadnione ze względów ekonomicznych. "To jest po prostu nieopłacalne. Przesyłanie węgla ze Złoczewa kilkadziesiąt kilometrów, to wielomiliardowa inwestycja. Koszt prądu, który byśmy wyprodukowali z tego węgla były nieprawdopodobnie wysoki. To ekonomicznie i gospodarczo nieopłacalne" – tłumaczył.

Buda był też pytany o zapowiedź rządu czeskiego, że ten nie wycofa skargi z TSUE w sprawie kopalni Turów i będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia Trybunału o wstrzymaniu wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów.

W opinii wiceministra fakty są takie, że Polska postępuje zgodnie z planem i tym, na co umówili się premierzy obu krajów. Ocenił, że zapowiedź wnioskowania o kary wynika z trwającej w Czechach kampanii wyborczej.

"Zakończyliśmy już dialog techniczny. Równolegle do informacji o tej karze 5 mln euro, rząd (Czech) upoważnił premiera do podpisania umowy z rządem Polskim. Idziemy zgodnie z planem. W Czechach proekologiczna partia Piratów mocno dociska premiera (Andreja) Babisza, on z kolei nie chcąc tracić poparcia pokazuje na zewnątrz, że jest stanowczy, a jednocześnie wywiązuje się z tego, co uzgodniliśmy" – zaznaczył.