Wirtualna Polska opublikowała we wtorek stenogramy rozmów z komunikatora WhatsApp m.in. prezesa LOT Rafała Milczarskiego, wiceministra infrastruktury Marcina Horały, prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) Janusza Janiszewskiego oraz ówczesnego dyrektora biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcina Kędryny (ich grupę nazwano "Greenberg"). Rozmowy dotyczyły okoliczności lotu prezydenta Andrzeja Dudy podczas kampanii wyborczej, który odbył się wydzierżawionym od LOT-u rządowym Embraerem 2 lipca zeszłego roku.

Ze stenogramów - jak napisała WP - wynika, że prezydent lub ktoś z jego otoczenia naciskał na pilotów. Ci w konsekwencji złamali przepisy podczas lotu - samolot z Dudą na pokładzie przez cztery minuty leciał z Zielonej Góry do Warszawy bez formalnej kontroli z ziemi, w przestrzeni dostępnej dla każdego statku powietrznego. Stało się tak, ponieważ prezydent wraz ze współpracownikami przybył na lotnisko tuż przed jego zamknięciem, czyli przed godz. 22.00. O tej porze pracę zakończył też tamtejszy kontroler lotu.

Publikacja Wirtualnej Polski oburzyła posłów Koalicji Obywatelskiej. Marcin Kierwiński przypomniał na środowej konferencji prasowej, że informacje o złamaniu procedur podczas prezydenckiego lotu ujrzały światło dzienne tuż przed ubiegłoroczną drugą turą wyborów. Dodał, że wówczas wraz z posłem Maciejem Laskiem udał się z kontrolą do PAŻP, by poznać okoliczności zdarzenia. "Wtedy dowiedzieliśmy się, że incydent zostanie dokładnie przebadany, że trwają ustalenia. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że ustalenia dotyczyły nie kwestii bezpieczeństwa, nie tego, co faktycznie się wydarzyło, tylko kwestii tuszowania tej sprawy" - zauważył poseł.

Jak dodał, wraz z Laskiem został oszukany. "Ale przede wszystkim oszukane zostało państwo polskie, bo dbałość o procedury, o bezpieczeństwo w LOT to jest rzecz fundamentalna" - podkreślił Kierwiński.

Zwrócił uwagę, że to właśnie złamanie procedur lotniczych było jedną z przyczyn katastrofy smoleńskiej. "Wszystko dzieje się bez zmian: tam, gdzie jest PiS, tam, gdzie jest partia Jarosława Kaczyńskiego, tam zawsze pojawia się tupolewizm, brak poszanowania dla procedur, brak poszanowania dla polskiego prawa, dla bezpieczeństwa obywateli" - powiedział Kierwiński.

Zarzucił politykom PiS, że nie wyciągnęli żadnych wniosków z katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. "Ten rząd, ta ekipa nieodpowiedzialnych ludzi doprowadzi do kolejnej katastrofy. Oni się niczego nie nauczyli, przez 11 lat budują politykę na katastrofie smoleńskiej" - mówił polityk PO.

Maciej Lasek (b. przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych) ocenił, że ubiegłoroczny lot prezydenta Dudy był nieprzygotowany, a załoga Embraera została pozostawiona sama sobie. "Załoga nie została poinformowana odpowiednio wcześniej, że lotnisko kończy pracę o godz. 22.00. Służba Ochrony Państwa, która ma w obowiązkach poinformowanie PAŻP, że może dojść do opóźnienia lotu, nie wykonała tego zadania" - wskazał poseł KO.

Wyraził też oburzenie, że prezesi PAŻP i LOT zamiast wyjaśnić lipcowy incydent, próbowali go zatuszować. "Jeżeli takie działania podejmuje grupa osób, która została wyznaczona do kierowania największym polskim przewoźnikiem czy do bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej, to prawdopodobnie ci panowie powinni zmienić profesję - powinni się zająć polityką, a nie bezpieczeństwem Polaków" - ocenił Lasek.

Poseł Dariusz Joński poinformował, że ubiegłorocznym incydentem zajmie się 29 kwietnia sejmowa podkomisja stała ds. transportu lotniczego. "Zapraszamy bohaterów grupy WhatsAppowej +Greenberg+, a więc prezesa PAŻP, prezesa LOT-u, dwóch wiceministrów (w publikacji WP pojawia się też nazwisko wiceministra aktywów państwowych Macieja Małeckiego - PAP), którzy mówili jak trzeba zataić, zatuszować tą sprawę, żeby nie wyszła i innych bohaterów tej całej akcji" - powiedział poseł KO.

Jak dodał, zwrócił się też pisemnie do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, by w obradach podkomisji wziął udział sam prezydent Duda. "Był świadkiem, opinia publiczna chce wiedzieć, co się działo, dlaczego nie zareagował również on" - zaznaczył Joński.

Według niego na posiedzenie zaproszony ma zostać także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro - by wyjaśnił, jakie czynności w tej sprawie podjęła podległa mu prokuratura. "Zaprosimy również Antoniego Macierewicza, aby swoje spostrzeżenia, uwagi, które mogą być cenne w wyjaśnieniu tuszowania łamania przepisów, żeby też posłuchał i odniósł się do tej sprawy" - powiedział Joński.

Prezydencki rzecznik Błażej Spychalski zapewnił we wtorek, że wszelkie standardy bezpieczeństwa zostały zachowane podczas lotu 2 lipca. "Zgodnie z moją najlepszą wiedzą, wszelkie standardy bezpieczeństwa zostały zachowane – podobnie jak przy innych podróżach samolotem z udziałem prezydenta RP. Stanowczo podkreślam, że ze strony pasażerów nikt nie wpływał w jakikolwiek sposób na decyzje załogi" - podkreślił Spychalski w oświadczeniu opublikowanym na stronach Kancelarii Prezydenta.

Jak wskazał, KPRP "zamawia usługę, którą realizuje LOT, on też zabezpiecza podróż". "Lot był zamówiony z należytą starannością, a zmiana godziny wylotu została przez nas zakomunikowana przewoźnikowi ze znacznym wyprzedzeniem" - dodał Spychalski.