Rozmawiamy z Katarzyną Kacperską, dyrektorem generalnym Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o.
Można to nazwać przełomem. Otyłość wyszła z cienia i przestała być traktowana jako defekt o charakterze estetycznym. Zaczęła być postrzegana, ale i traktowana jak poważna choroba i to o zasięgu pandemicznym. Podkreśla to zresztą WHO, czyniąc z niej jedno z największych wyzwań zdrowotnych XXI w.
Z naszego punktu widzenia ten dzień jest ważny, bo jest okazją do zwrócenia uwagi na to, że już 2 mld ludzi na świecie zmaga się z podwyższoną masą ciała, z czego 650 mln cierpi na otyłość. Każdego roku podwyższona masa ciała odpowiada za niemal 3 mln zgonów.

A jak sytuacja wygląda w Polsce? Czy powinniśmy się martwić?

W Polsce z chorobą otyłościową zmaga się już 8 mln osób, co plasuje nasz kraj w czołówce Europy. Najbardziej niepokojący jest fakt, że coraz szybciej tyją dzieci. W ciągu 20 lat odsetek tych z nadwagą uległ potrojeniu. Tymczasem, jak wynika z badań, 80 proc. dzieci z otyłością mierzy się z chorobą również w wieku dorosłym. Z otyłości się bowiem nie wyrasta. Co oznacza, że widoki na przyszłość nie są dobre. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat trzy czwarte mężczyzn i połowa kobiet będzie zmagać się z podwyższoną masą ciała. Dlatego dobrze się dzieje, że zaczynamy nazywać problem po imieniu.

Jakie są przyczyny otyłości?

O chorobie otyłościowej mówimy, gdy wskaźnik masy ciała, tzw. BMI wynosi co najmniej 30. Trzeba na nią spojrzeć, jak na każdą inną chorobę, gdzie z jednej strony mamy predyspozycje do jej występowania, a z drugiej działa czynnik wyzwalający. Nie można zapominać, że od wieków ubogie energetycznie środowisko zachęcało organizm ludzki do kumulowania energii. Dziś jednak, kiedy drastycznie zmienił się styl życia, jest wolniejszy, bez wysiłku fizycznego, nie jesteśmy w stanie tej energii wydatkować. Stało się to czynnikiem wyzwalającym chorobę. Jest ich jednak więcej niż tylko postępowanie i styl życia.

Co zatem jeszcze?

Wśród przyczyn na pewno trzeba też wymienić trudniejszy dostęp do zdrowej żywności. Ale są to też czynniki zupełnie niezależne od działań osoby chorej. Doskonale pokazuje to krótki film pt. „Hero”, który powstał w z inicjatywy Novo Nordisk z okazji Światowego Dnia Otyłości. Bohaterka filmu opowiada, że robi wszystko, by zmniejszyć masę ciała – zdrowo je, uprawia sport przez 200 dni w roku, w sumie przepłynęła połowę Atlantyku, ale wciąż żyje z otyłością i mierzy się ze stereotypowym postrzeganiem. Świadczy to o tym, jak bardzo złożoną chorobą jest otyłość i jak bardzo wymaga wsparcia ze strony systemu opieki zdrowotnej. Dlatego tak ważne jest podejście do otyłości, jak do choroby.

Czyli?

By ją dobrze zdiagnozować i rozpocząć leczenie na jak najwcześniejszym etapie, stosując przy tym terapię dopasowaną do potrzeb pacjenta. Pamiętajmy, że z nadwagą mamy do czynienia, gdy wskaźnik BMI jest równy lub wyższy niż 25, z otyłością, gdy jest równy lub wyższy niż 30, a z otyłością olbrzymią, gdy przekracza 40. Tylko szybkie wychwycenie choroby pozwoli uniknąć poważnych konsekwencji.

Jakie konsekwencje ma pani na myśli?

Nieleczona otyłość jest głównym czynnikiem rozwoju wielu innych chorób przewlekłych, w tym cukrzycy typu drugiego, chorób sercowo-naczyniowych, a nawet nowotworów. Szacuje się, że nieleczona otyłość może prowadzić w sumie do ponad 200 poważnych powikłań. Nie bez powodu więc zaczęliśmy posługiwać się terminem „choroba otyłościowa”. Szczególnie, że towarzyszą jej też koszty opieki zdrowotnej, które rosną wraz ze wzrostem wskaźnika BMI.

Skoro otyłość to choroba, to powinno się ją leczyć?

Zdecydowanie tak i to możliwie na jak najwcześniejszym etapie, by zatrzymać rozwój samej choroby i jej powikłań. Do tego dostępnych terapii powinno być coraz więcej. Już teraz, jeśli spojrzymy na portfolio Novo Nordisk, polscy pacjenci mogą korzystać z leku z grupy analogów GLP-1, który zarejestrowany jest do leczenia otyłości. A niedługo na rynku może pojawić się nowy lek o jeszcze większej skuteczności. W badaniach klinicznych są też kolejne leki, które zamykają lukę istniejącą między farmakologią a operacjami bariatrycznymi.
Od niemal 100 lat opracowujemy innowacje, które ratują i zwiększają komfort życia pacjentów z chorobami przewlekłymi. Otyłość jest niewątpliwie obszarem silnego zaangażowania mojej firmy, które będzie wciąż intensyfikowane. Prowadzimy badania kliniczne, poszukując nowych leków, które pomogą skutecznie leczyć chorobę otyłościową.

Kilka tygodni temu na łamach „The New England Journal of Medicine” zostały opublikowane wyniki badania klinicznego III fazy STEP 1, które dają nadzieję chorym na otyłość. Czy możemy mówić o przełomie w terapii otyłości?

To na pewno kolejny milowy krok, który został zrobiony. Badania III fazy tego leku zostały zakończone z sukcesem. Uzyskano kilkunastoprocentową redukcję masy ciała. Dokumentacja złożona do FDA i EMA pozwala przypuszczać, że lek może zostać zarejestrowany w terapii choroby otyłościowej. To dowód, że idziemy w kierunku mniej inwazyjnych metod leczenia, czyli bardziej przyjaznych pacjentowi. Oczywiście nie musi być tak, że ten lek i kolejne zastąpią operacje bariatryczne, ale mogą je wspomagać, ponieważ pacjenci kwalifikowani do operacji muszą się wcześniej do niej przygotować, co często oznacza konieczność redukcji masy ciała, przy jednoczesnej zmianie nawyków żywieniowych. To też nadzieja na zwiększenie palety dostępnych rozwiązań wykorzystywanych przy leczeniu otyłości. Dla pacjentów oznacza to jedno, będą mogli liczyć, że lekarz z jeszcze większą precyzją wybierze to, które trafi w jego potrzeby, ale i oczekiwania.

Czy nowe leki wystarczą?

Dzięki nim lekarze zyskują narzędzia, by skutecznie leczyć otyłość. Należy podkreślić, że u wielu pacjentów zmiana stylu życia w postaci modyfikacji nawyków żywieniowych i wprowadzenia aktywności fizycznej nie wystarcza. W takiej sytuacji z pomocą przychodzi farmakoterapia. Choć czasem choroba jest tak zaawansowana, że konieczna okazuje się interwencja bariatryczna.
Trzeba jednak jeszcze dążyć do tego, by otyłość przestała być tematem tabu. Chory na otyłość nie powinien być pozostawiony sam sobie. Powinien być objęty profesjonalną opieką lekarską i mieć wsparcie najbliższych.

Czy to nie wymaga zmiany w postrzeganiu tej choroby?

Owszem, konieczne są działania edukacyjne, które pokażą, że nie mówimy o defekcie estetycznym, a o poważnym schorzeniu. Ciągle natomiast panuje przekonanie, że otyłość to jedynie problem w wyglądzie. W tym roku przed startem drugiej edycji ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” przeprowadziliśmy badanie opinii. Wzięło w nim udział ponad tysiąc osób. Aż 80 proc. ankietowanych dotkniętych chorobą otyłościową nie postrzega jej w kategoriach problemu zdrowotnego, a jedynie jako defekt estetyczny obniżający jakość życia. Na tym polu musi się dokonać zmiana.

Novo Nordisk jest znane z zaangażowania w działania edukacyjne polepszające społeczne zrozumienie potrzeb pacjentów? Czy w przypadku otyłości są również planowane takie działania?

Tak, stąd nowa odsłona kampanii. „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”, która ruszy niebawem. Nasze działania będą uświadamiały, że otyłość to choroba uznana przez WHO, którą można i trzeba leczyć. Zrozumienie powagi tego, z czym się mierzymy, to pierwszy krok do podjęcia walki o swoje życie i zdrowie. Natomiast najpierw trzeba stworzyć osobom z chorobą otyłościową odpowiednie warunki do tej walki. Mam tu na myśli przeciwdziałanie stygmatyzacji i poczuciu wykluczenia. Dlatego w ramach kampanii będą szły również działania w tym kierunku. Chcemy pokazać, że nie można osób chorych na otyłość obarczać winą za ich masę ciała. Jeśli tak robimy, to znaczy, że niewiele o tej chorobie wiemy. Pamiętajmy, każdy chory na otyłość to inna historia człowieka, nierzadko trudna, przepełniona samotnością. Każdy chory człowiek zasługuje na szacunek i podejście pełne troski. Każdy chory zasługuje na leczenie i wsparcie lekarzy. Zatem dla osób chorych na otyłość musi zostać ustalona ścieżka leczenia, która obejmie też wsparcie farmakologiczne i psychologiczne. I na tej komunikacji będziemy się w tym roku koncentrowali.
Dodam, że pozytywnie postrzegam działania prowadzone w tym kierunku przez instytucje publiczne. Dużo się na tym polu w ostatnim czasie zmieniło. Myślę o programie NFZ prowadzonym pod hasłem „Akademia”, którego celem jest profilaktyka otyłości, ale myślę też o wprowadzonej od tego roku opłacie cukrowej. Ta ostatnia stymuluje właściwe wybory już na etapie robienia zakupów w sklepie. Poza tym zebrane w ten sposób pieniądze to dodatkowe środki na wsparcie leczenia pacjentów zmagających się z chorobą otyłościową.

Jaka jest pani zdaniem najpilniejsza potrzeba, jeśli chodzi o otyłość w Polsce?

Po pierwsze stworzenie systemowego rozwiązania dla pacjentów z tą chorobą. Myślę o zbudowaniu ścieżki pacjenta, która obejmie diagnozę, konsultację specjalistyczną, wdrożenie najskuteczniejszego leczenia w zależności od stopnia zaawansowania choroby oraz pomoc psychologiczną, na którą pacjent będzie mógł liczyć w trakcie i po zakończonym leczeniu.
Jednocześnie należy prowadzić działania, które zmienią społeczne postrzeganie otyłości. Powinny koncentrować się zarówno wokół pacjenta, jak i tego, że jest to problem społeczny. Musimy zerwać ze stygmatyzowaniem i wykluczaniem osób chorych na otyłość. To nie wspomaga ich leczenia i nie rozwiązuje problemu narastającej nadwagi i otyłości wśród Polaków. Wręcz przeciwnie, odbiera nadzieję, blokując podjęcie decyzji o rozpoczęciu terapii.
Po trzecie powinny zostać wdrożone kolejne rozwiązania na miarę opłaty cukrowej. Mają bowiem szanse zadziałać prewencyjnie.
pao
Partner
Materiały prasowe