Jako minister w KPRM jest pan bliżej Mateusza Morawieckiego, ale czy nie lepiej było mieć własny resort, który po rekonstrukcji rządu panu odebrano?
Z punktu widzenia bieżącego zarządzania lepsza jest krótsza ścieżka decyzyjna. Patrząc na to z takiej perspektywy, to wygodniej funkcjonować w organizacji, która sama podejmuje decyzje, a tak jest w resortach. Natomiast z punktu widzenia możliwości oddziaływania na pozostałe sfery administracji, to funkcjonowanie w KPRM ma większą moc sprawczą niż samo Ministerstwo Cyfryzacji. A teraz przychodzi czas, w którym większy nacisk musimy położyć na cyfryzację całego państwa. Ale żeby ocenić efekty tej zmiany, musimy jeszcze chwilę poczekać.