Dokumenty z działalności Czesława Kiszczaka w Londynie zaprzeczają temu, co sam o osobie mówił; czy wymienione w jego raportach osoby były represjonowane, muszą stwierdzić historycy - powiedział w środę dyrektor Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz.

Jak mówił dziennikarzom Cenckiewicz, dokumenty o działalności por. Kiszczaka dla Informacji Wojskowej w Londynie (gdzie przebywał po wojnie - PAP) były do tej pory nieznane historykom, co - dodał - pozwalało Kiszczakowi przez lata mówić, że w zasadzie niczego złego w Londynie nie robił, pomagał tym, który chcieli wrócić do kraju, a nawet przestrzegał ich przed represjami.

"Dokumentacja, którą chcemy dzisiaj zaprezentować, pokazuje pewną precyzję w działalności Czesława Kiszczaka, przekazywanie informacji o konkretnych osobach do Głównego Zarządu Informacji (...), są adnotacje o przekazaniu sprawy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lub innych jednostek aparatu represji" - powiedział Cenckiewicz.

Reklama

"Nie chce teraz jednoznacznie stwierdzić, że osoby, na które wskazuje w swoich raportach Czesław Kiszczak, były objęte represjami, to jest zadanie dla historyków, którzy będą analizowali te materiały" - zaznaczył. Dodał, że "na pierwszy rzut oka przynajmniej kilka osób z tej listy było represjonowanych".

W ocenie Cenckiewicza materiały świadczą jednak o tym, że "Czesław Kiszczak wystawiał osoby powracające do kraju na pewne represje". Relacjonował, że Kiszczaka w latach 40. XX w. w Londynie interesowali przede wszystkim żołnierze wywiadu i kontrwywiadu, czyli Oddziału II Sztabu Głównego WP, a także oficerowie, którzy eksponowali swoje antykomunistyczne poglądy i agitowali, by nie wracać do Polski, oraz byłymi żołnierzami Wehrmachtu, którzy w trakcie wojny dołączyli do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Reklama

W dokumentach – powiedział Cenckiewicz – są też donosy, które Kiszczak otrzymywał od żołnierzy w Londynie.

Powiedział, że wśród znalezionych akt są także dokumenty wytworzone przez wywiad wojskowy PRL – Zarząd II Sztabu Generalnego WP, którego szefem Kiszczak był w latach 70. XX w. "Dokumenty te oczywiście powinny były trafić do IPN. Z jakichś przyczyn nie trafiły. W tej sprawie już kilka zawiadomień do prokuratury IPN złożyłem. Jest śledztwo, więc pewnie prokuratura ustali, jakie są przyczyny, dla których taka duża ilość materiałów nie została przekazana do IPN" – powiedział Cenckiewicz.

Dodał, że zarządzony przez niego spis dokumentów pokazał zasadnicze różnice między "tym, co fizycznie stoi na półkach" w archiwum, a tym, co jest ujęte w ewidencji. "W ten sposób znaleźliśmy m.in. te materiały dotyczące Zarządu II Sztabu Generalnego - wywiadu wojskowego PRL, ale znaleźliśmy także te dokumenty Głównego Zarządu Informacji, a wśród nich materiały por. Czesława Kiszczaka" – powiedział Cenckiewicz.