"Pogłębiająca się polaryzacja w polityce wewnętrznej Turcji napawa nas niepokojem" - powiedział Seibert dziennikarzom w Berlinie.

Rzecznik rządu podkreślił, że Niemcy przywiązują "kluczowe znaczenie" do wolności słowa, która jest ważna nie tylko dla mediów, lecz szczególnie dla wybranych przedstawicieli narodu - parlamentarzystów, którzy powinni wykonywać swoją misję bez jakichkolwiek nacisków.

"Wewnętrzna stabilność każdego kraju zależy od obecności w parlamencie wszystkich ważnych grup społecznych" - dodał Seibert.

Reklama

Merkel weźmie udział w poniedziałek w szczycie ONZ w Stambule poświęconym kwestiom humanitarnym. Wówczas spotka się z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Zdaniem Seiberta niemiecka kanclerz poruszy przy tej okazji także temat zniesienia immunitetu. W niedzielę wieczorem Merkel spotka się z przedstawicielami tureckiego społeczeństwa obywatelskiego.

Szef niemieckiego parlamentu (Bundestagu) Norbert Lammert oskarżył Erdogana w czwartek o "autokratyczne ciągoty". Turcja "oddala się coraz bardziej od demokracji" - powiedział Lammert w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung".

Turecki parlament uchwalił w piątek tymczasową nowelizację konstytucji, umożliwiającą pozbawienie immunitetu i stawianie przed sądem 138 parlamentarzystów. Zagraża to obecności prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) w parlamencie.

Tymczasowo zniesiono zapis o immunitecie przysługującym deputowanym, którym zarzuca się popełnienie czynów karalnych. Zgodnie z tym zapisem zniesienie immunitetu w każdym konkretnym przypadku wymaga debaty i decyzji parlamentu; może to być bardzo długotrwała procedura.

Pozbawionych immunitetu zostaje 138 deputowanych ze wszystkich partii, w tym 50 (spośród 59) członków prokurdyjskiej (HDP), trzeciej co do wielkości frakcji parlamentarnej. Chodzi o parlamentarzystów, których akta trafiły do przewodniczącego Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji.

Według agencji Anatolia utrata immunitetu grozi deputowanym wszystkich czterech partii reprezentowanych w parlamencie - 27 z AKP, 51 z Partii Ludowo-Republikańskiej (CHP), 50 z HDP i 9 ze skrajnie prawicowej Nacjonalistycznej Partii Działania (MHP) oraz jednemu deputowanemu niezależnemu.

Prezydent Erdogan i AKP, której jest założycielem, oskarżają lewicową HDP o to, że jest polityczną odnogą Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Władze Turcji, UE i USA uważają PKK za organizację terrorystyczną. HDP podkreśla, że sprzeciwia się przemocy i chce pokojowego rozwiązania konfliktu kurdyjskiego. (PAP)

lep/ ksaj/ ro/