Statystki dotyczące drogowych kraks są niespójne, co podważa ich wiarygodność – sugeruje NIK.
Reklama
Poprzedni i obecny rząd chwalą się, że liczba wypadków i zabitych z roku na rok maleje. W 2015 r. odnotowano 32,7 tys. zdarzeń, w wyniku których śmierć poniosło 2,9 tys. osób. Rok wcześniej było to niemal 35 tys. wypadków i 3,2 tys. ofiar. A do 2020 r. wskutek różnych działań podejmowanych przez państwo i zarządców dróg liczba zabitych ma wynieść nie więcej niż 2 tys.
Pytanie tylko, na ile te dane są wiarygodne, a cel – osiągalny. Bo, jak wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli, co najmniej pierwszy z tych aspektów wydaje się wątpliwy. NIK stawia bowiem tezę, iż w Polsce nie funkcjonuje jednolity i spójny system umożliwiający gromadzenie oraz wykorzystywanie danych dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym. „Nadal problemem jest rzetelność i wiarygodność podstawowych z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, centralnych baz danych. Kontrola wykazała bowiem, że zarówno SEWiK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji – policyjna baza danych – red.), jak i Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców (CEPiK), nie mogąc obecnie stanowić wiarygodnego źródła informacji z uwagi na to, iż znajdujące się tam dane nie zawsze są kompletne i prawidłowe. W efekcie nie mogą one stanowić podstawy do wypracowania skutecznych narzędzi do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego” – stwierdza NIK.
I tak np. w przypadku policyjnego SEWiK aż 41 proc. zarejestrowanych zdarzeń nie przyporządkowano współrzędnych GPS (kontrola obejmowała okres od 1 stycznia 2014 r. do 10 listopada 2015 r.). Z kolei CEPiK wciąż zawiera wiele błędów – tamtejsze dane o pojazdach czy kierowcach są często niekompletne, niepoprawne lub nieaktualne. Zdaniem NIK ewidencja nie posiadała aktualnych i wiarygodnych informacji o statusie praw jazdy blisko 650 tys. kierowców.
Tezy stawiane przez NIK potwierdzają nasze ustalenia z listopada ubiegłego roku. Wówczas również – w oparciu o rozmowy z ekspertami i analizy Banku Światowego – podawaliśmy w wątpliwość wiarygodność danych w oficjalnych statystykach. Pisaliśmy m.in. o tym, że policjant może do systemu wpisać nazwę ulicy, która nie istnieje, lub niewłaściwe współrzędne miejsc (np. poza granicami Polski albo w oddaleniu od dróg). Wątpliwości ekspertów budziły też niejasne zasady traktowania niektórych ofiar jako samobójców. Nie dość, że ofiarę łatwo zakwalifikować jako samobójcę (przesłanką może już być prosty, czołowy najazd na drzewo), to jeszcze takich ofiar nie ujmuje się już w systemie SEWiK. A więc nie ma to wpływu na statystyki.
Wnioskom z ostatniej kontroli NIK nie dziwi się Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych „Alter Ego”. – Od kilku lat walczę o poprawę wiarygodności danych wypadkowych w publicznych rejestrach – dodaje.
Minister infrastruktury zaproponował resortowi cyfryzacji opracowanie projektu dotyczącego utworzenia jednolitej bazy i poprawy jakości danych wypadkowych. W pierwszej połowie 2016 r. przeprowadzone zostaną uzgodnienia międzyresortowe w celu wypracowania szczegółowych założeń projektu. Wdrożenie projektu zaplanowano na lata 2017–2018.