Szczyt ma wypracować stanowisko Europy Środkowej w kwestii roli Sojuszu w regionie po aneksji Krymu
Reklama
– Polsce chodzi o wspólny głos wschodniej flanki NATO na najbliższym szczycie w Warszawie w 2016 r. Między innymi o zgodę i wsparcie na stałą obecność wojsk NATO w naszym regionie – precyzuje Tomasz Szatkowski, szef Narodowego Centrum Studiów Strategicznych zajmującego się obronnością.
Na rozpoczynającym się dziś miniszczycie Polskę w Rumunii reprezentuje prezydent Andrzej Duda. W spotkaniu wezmą też udział prezydenci Estonii, Łotwy, Litwy, Słowacji, Węgier i Bułgarii oraz szef izby niższej parlamentu Czech. Do tej pory każdy kraj miał swój pomysł na to, jak bronić się przed agresywną polityką Rosji. Teraz jest szansa na uzgodnienie stanowisk.
Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego w rozmowie z DGP przekonują, że kluczowe jest zatarcie podziału na Sojusz dwóch prędkości, co przejawia się niechęcią Berlina do budowy baz zagranicznych wojsk w nowych państwach Paktu (Niemcy argumentują, że takie decyzje zaostrzą stosunki z Rosją).
W NATO poważnie rozważany jest scenariusz, w którym w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii zostanie rozlokowane po jednym batalionie (800–1000 żołnierzy) Sojuszu. Druga wersja zakłada, że taka jednostka trafiłaby tylko do Polski.
To byłby kolejny krok wzmacniający obecność sojuszników na terenie Polski. 8 października MON oficjalnie ogłosiło, że podpisano polsko-amerykańskie porozumienie, które „otwiera m.in. drogę do stworzenia baz sprzętu amerykańskiego na terenie naszego kraju”. Strona polska udostępniła do wykorzystania tereny i obiekty należące do: Bazy Lotniczej w Łasku, Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Drawsku Pomorskim oraz kompleksów wojskowych w Skwierzynie, Ciechanowie i Choszcznie. Będą tam składowane m.in. czołgi oraz wozy bojowe. Jest to o tyle istotne, że przerzucenie sprzętu trwa znacznie dłużej niż ludzi (nawet kilka tygodni).
Jeszcze wcześniej, bo na początku września, w Polsce (w Bydgoszczy) oraz pięciu innych krajach uruchomiono jednostki integracyjne Sił Sojuszu Północnoatlantyckiego (NFIU). Jest to realizacja decyzji podjętych na szczycie NATO w Walii. W skład jednostki wchodzi ponad 40 oficerów z Polski i 13 innych krajów. Ich zadaniem ma być koordynacja ćwiczeń, a także „usprawnienie procesu rozlokowania sojuszniczych sił szybkiego reagowania” tzw. szpicy. W ostatnich tygodniach zdecydowano, że podobne komórki powstaną także na Węgrzech i Słowacji.
Wyjazd prezydenta Dudy do Bukaresztu komentował wczoraj minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. – Dobrze, że prezydent postanowił przyjąć bardzo aktywną rolę wobec naszych partnerów w regionie, bo rzeczywiście do tej pory nie ma i nie było jednolitego stanowiska w sprawie reakcji na zagrożenia ze strony Rosji, a także budowania obecności wojskowej – cytuje szefa MON radio RMF FM. Minister dodał, że spodziewa się w perspektywie warszawskiego szczytu dość jednolitego stanowiska regionu.