Sytuacja polityczna jest kompletnie niejasna. Nie tylko dlatego, że nie wiadomo, kto będzie rządził Polską po wyborach parlamentarnych, lecz przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, która partia czego chce. Pytanie jest jedno: jak skłonić do poparcia tych, którzy są w trudnej sytuacji lub którzy utracili nadzieje pokładane w dotychczasowym układzie partyjnym? Jak zatem sprawić, by znacznej części ludzi w Polsce (w tym wielu młodym, ale dalece nie tylko) życie przedstawiało się w nieco lepszych barwach? Czyli najprościej: jak spowodować wzrost płacy i większe zatrudnienie na stałe? Cała reszta: JOW-y, pieniądze dla partii politycznych z budżetu i wiele innych spraw, to tylko albo kwestie drugorzędne, albo sztafaż.
Usłyszałem ostatnio co najmniej dwie osoby, które umiały udzielić konkretnej odpowiedzi: Ryszarda Petru i Janusza Palikota. Nie wchodzę w kwestię szans wyborczych ich ugrupowań. Ale rozsądne odpowiedzi mają jeden fundamentalny mankament, a mianowicie to, że nawet gdyby udało się rozsądne plany zrealizować, to trzeba na to co najmniej kilku lat, czyli całej następnej kadencji Sejmu. A wobec tego szansa na zwycięstwo rozsądku jest obecnie niewielka, bo przez pięć miesięcy nie da się prawie nic zrobić.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.