Choć odblokowanie Krajowego Planu Odbudowy po ponad rocznej karencji w Brukseli było najważniejszym politycznym wydarzeniem zeszłego tygodnia, to nasze badanie wskazuje, że PiS na razie nie będzie w stanie zbić na tym politycznego kapitału. Polacy są bowiem mocno podzieleni w ocenie tego, czy to w ogóle jest sukces, a jeśli tak, to komu go przypisać.
24,3 proc. ankietowanych uznało odblokowanie KPO w zamian za likwidację nieuznawanej w Brukseli Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego za dokonanie PiS. Niewiele mniej (22,8 proc.) uważa, że w ogóle „to nie jest żaden sukces”. Do tego prawie 19 proc. nie ma zdania w tej sprawie. Niewiele osób (5,6 proc.) doceniło działania prezydenta Andrzeja Dudy, a to przecież jego projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, jak słyszymy - roboczo konsultowany z KE, miał na celu doprowadzić do zmiany nastawienia Brukseli. Więcej ankietowanych (12,8 proc.) widzi sukces samej KE, choć jej decyzja o odmrożeniu KPO budzi kontrowersje w europarlamencie (europosłowie z frakcji Odnowić Europę zbierają podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności dla przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen).
Powodów do świętowania nie ma też opozycja, bo tylko 2,7 proc. badanych wskazało, że odblokowanie Planu Odbudowy to jej zasługa. Widać więc, że opinia publiczna niespecjalnie dostrzegła np. zabiegi lidera PO Donalda Tuska, który jeszcze w marcu informował, że jedzie do Brukseli, „żeby jakby dopiąć sprawę polskich pieniędzy”.
Reklama
Politycy partii rządzącej są zadowoleni. - Widać, że ankietowani doceniają wkład naszego środowiska w walkę o te pieniądze. Wynik opozycji, która torpedowała te starania, mówi sam za siebie - uważa Radosław Fogiel z PiS. Inaczej odczytuje to opozycja. - Sondaż pokazuje, że wielki sukces Morawieckiego nie jest tak postrzegany nawet w twardym elektoracie PiS, mniej niż 30 proc. ankietowanych przypisuje zasługę PiS i prezydentowi - komentuje Michał Szczerba z PO. Patrząc jednak na wyniki szczegółowe, widać, że w elektoracie PiS sukces partii i głowy państwa dostrzega 65 proc. Zdaniem Marcina Dumy z United Sur veys to sporo. - Ogólny wynik jest wypadkową tego, jak sprawę postrzegają poszczególne elektoraty. Wyborcy PiS są przekonani, czyj to sukces, bo w większości twierdzą, że to ich siła polityczna tego dokonała. Działania prezydenta w oczach elektoratu też szły raczej na konto całego obozu, a nie jego samego. Dla wyborców opozycji to nie jest żaden sukces, a jeśli komukolwiek mieliby go przypisać, to KE - wskazuje Duma.
Wypłata środków z KPO uzależniona jest od spełnienia kamieni milowych. Wśród nich jest m.in. reforma sądownictwa (likwidacja ID SN, ścieżka odwoławcza dla sędziów dotkniętych jej orzeczeniami), ozusowanie umów zleceń czy wprowadzenie od czerwca 2026 r. opłaty rejestracyjnej i podatku od aut spalinowych. Lista kamieni milowych wywołała kontrowersje w samym obozie rządzącym. Nie wszystkie resorty (a to głównie one wpisywały tam swoje propozycje reform) znały jej ostateczny kształt przed publikacją, w koalicji rządzącej pojawiają się opinie, że listę powinna zatwierdzić jeszcze Rada Ministrów. Trudno też ocenić, kiedy pojawią się pierwsze środki z KPO. W zeszłym tygodniu szefowa KE przypomniała, że podstawowym warunkiem jest wdrożenie reformy sądownictwa. Ten kamień milowy ma jeszcze w tym miesiącu wypełnić przyjęcie prezydenckiej ustawy o SN (Sejm może rozpatrzyć w tym tygodniu poprawki Senatu, przy czym według polityków PiS najpewniej je odrzuci). Problemem może być jednak wypełnienie innych kamieni milowych. Pierwszy wniosek o płatność rząd zamierza złożyć w lipcu. Liczy, że wypłaty ruszą od września, choć zdaniem niektórych europosłów związanych z opozycją bardziej realny wydaje się grudzień. ©℗
Komisja Europejska zatwierdziła krajowy plan odbudowy pod warunkiem likwidacji izby dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Czyj to sukces? / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe