gen. broni rez. dr Mirosław Różański, w latach 2015-2016 dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, prezes Fundacji Stratpoints, doradca Polski 2050

Od 1 do 26 maja trwają ćwiczenia Defender Europe 2022 oraz Swift Response 2022 z udziałem polskich żołnierzy. W sumie będzie ich prawie 20 tys. Na czym one polegają?
Podkreślę, że każde ćwiczenie jest dobre i lepsze od żołnierskiego pikniku czy parady. Te ćwiczenia, o których pan mówi, odbywają się od dłuższego czasu, mają charakter cykliczny i co istotne, wymiar międzynarodowy. Przede wszystkim są one po to, by doskonalić czy czasem wręcz budować interoperacyjność między żołnierzami, jednostkami i siłami zbrojnymi poszczególnych krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz krajów z nim stowarzyszonych.
Co to jest interoperacyjność?
W dużym uproszczeniu to kwestia umiejętności współdziałania, mówiąc językiem cywilnym, „rozumienia się” w wymiarze procedur, które są stosowane przez poszczególne kraje i siły zbrojne, a także doskonalenia współdziałania w procesie zabezpieczenia logistycznego. Chodzi o to, by np. polska logistyka nauczyła się zaopatrywać jednostki wojskowe innych krajów NATO. Chodzi o kwestie wzajemnego uczenia się. Sojusz Północnoatlantycki opiera się na zasadzie kolektywnej obrony, ale niektórzy robią błąd, mówiąc, że coś się odbywa według „standardu natowskiego”. Problem w tym, że nie ma takiego standardu, który obowiązuje wszystkich.
Jakieś przykłady?