Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w przypadku odsetka wydatków na duże zakupy sprzętowe (w rubryce „obronność” mieszczą się także wynagrodzenia żołnierzy zawodowych, a nierzadko i emerytury, a także środki na bieżące utrzymanie), które nie powinny być niższe niż 20 proc. budżetu na obronę. Postęp jest tak duży, że lista maruderów (np. Niemcy i Słowenia) jest znacznie krótsza niż państw spełniających to kryterium. W efekcie jest realne, że w 2024 r. wszystkie państwa NATO spełnią to kryterium (sojusznicy taki termin wyznaczyli sobie w 2014 r.).
Zmianę tę na dzisiejszym szczycie z pewnością dostrzeże prezydent Joe Biden. Waszyngton od dawna – szczególnie donośnie za kadencji Donalda Trumpa, poprzedniego lokatora Białego Domu – krytykował sojuszników z Europy (i Kanadę) za zbyt niskie nakłady na obronność. Zdaniem części ekspertów postępy należy pochwalić, ale jednocześnie zmobilizować do dalszego wysiłku.