Problem nepotyzmu - Polska radzi sobie z nim gorzej niż inne kraje

Rozmowa kwalifikacyjna
Rozmowa kwalifikacyjnaShutterStock
13 sierpnia 2012

Z powodu dużego sektora publicznego z problemem nepotyzmu radzimy sobie gorzej niż inni. Ale też był on, jest i będzie niezależnie od państwa i ustroju politycznego. Tyle że niektóre państwa walczą z nim lepiej – Skandynawia czy Niemcy – a niektóre sobie z nim w ogóle nie radzą, bo tam kolesiostwo jest częścią kultury – np. południe Europy.

Wspólnym jego mianownikiem we wszystkich krajach jest sektor publiczny. – Największym wrogiem nepotyzmu jest konkurencja. W sektorze publicznym, w firmach państwowych jej nie ma. Dlatego to tu najłatwiej zatrudnić swoich – mówi Aleksander Łaszek, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju prof. Leszka Balcerowicza, współautor analizy „Ile osób zatrudnia państwo polskie?”. Wynika z niej, że w sektorze publicznym w Polsce pracuje 3,5 mln osób. To oznacza, że więcej niż co piąty zatrudniony pobiera pensję z kasy państwa. To lepiej niż np. jeszcze w 2006 r., gdzie niemal co czwarta osoba pracowała na państwowej posadzie.

Ale znacznie gorzej niż np. u naszych zachodnich sąsiadów, gdzie w sektorze publicznym zatrudnionych jest 14,8 proc. osób. – Z tymże w Niemczech władza podlega kontroli, a nepotyzm jest piętnowany – podkreśla Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. I podaje przykład: – Gdy wyszło na jaw, że członek rządu dał rekomendację firmie, w której zatrudniony był ktoś z jego rodziny, natychmiast podał się do dymisji. U nas nikt sam się podać nie chce, a nawet zwierzchnicy nie są skłonni do dymisjonowania takiej osoby – dodaje. Powodem jest brak kontroli obywateli nad rządem i strukturami państwa. – Za mało mamy demokracji w demokracji – twierdzi Sadowski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane