Najtragiczniejszym wydarzeniem Sejmu VI kadencji była 10 kwietnia 2010 r. katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Zginęło w niej 15 posłów, przedstawicieli wszystkich klubów.

Posłowie, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej

Z klubu PO zginęli: wiceszef klubu Grzegorz Dolniak, Sebastian Karpiniuk i Arkadiusz Rybicki. Klub PiS stracił wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putrę, szefową klubu Grażynę Gęsicką, Przemysława Gosiewskiego, Aleksandrę Natalli-Świat i Zbigniewa Wassermanna. Z klubu SLD w katastrofie zginęli wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, wiceszefowa klubu Izabela Jaruga-Nowacka i Jolanta Szymanek-Deresz. Klub PSL stracił Leszka Deptułę, Wiesława Wodę i Edwarda Wojtasa. Zginął też poseł niezrzeszony, marszałek Sejmu III kadencji Maciej Płażyński.

Sejm uczcił pamięć tragicznie zmarłych parlamentarzystów specjalnym zgromadzeniem posłów i senatorów. "Ponieśliśmy wszyscy bolesną stratę" - mówił ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który po katastrofie przejął obowiązki prezydenta. "Pewnie każdy robi swego rodzaju rachunek sumienia. Myśli o słowach niepotrzebnych, które padły nie raz, które dzisiaj bolą autorów. Myślę, że każdy z nas myśli o słowach, które niestety nie padły, które to słowa mogły budować jedność, mogły budować porozumienie, a nie padły" - podkreślił Komorowski.

Wisząca w sali posiedzeń Sejmu flaga państwowa przepasana była kirem. Na miejscach posłów, którzy zginęli w katastrofie, stały ich zdjęcia, obok leżały wiązanki kwiatów. Kirem i kwiatami udekorowany był także fotel prezydencki. Również w ławach, w których podczas obrad Zgromadzenia Narodowego zasiadali senatorowie, stały zdjęcia zmarłych senatorów i leżały kwiaty.

Nowi ludzie w Sejmie

Katastrofa smoleńska pociągnęła za sobą liczne zmiany w Sejmie. Zmarłych posłów zastąpili kandydaci z kolejnym wynikiem w wyborach z 2007 roku. Nowymi wicemarszałkami Sejmu zostali Marek Kuchciński (PiS) i Jerzy Wenderlich (SLD). W półrocze katastrofy pamięć zmarłych posłów na trwałe upamiętniono dwiema tablicami. Jedna z nich zawisła w holu głównym Sejmu. Jej centralnym punktem jest godło - fragment materiału z wizerunkiem orła, pochodzący z saloniku w samolocie TU-154, który rozbił się pod Smoleńskiem. Tablica upamiętniająca Macieja Płażyńskiego znajduje się przy marszałkowskim wejściu do sali posiedzeń Izby.

W Sejmie, z inicjatywy PiS, powstał także zespół parlamentarny badający okoliczności katastrofy smoleńskiej. Jego szefem został Antoni Macierewicz (PiS), a pracowali w nim głównie posłowie z tej partii. Pod koniec czerwca zespół przedstawił "białą księgę", według której odpowiedzialność za katastrofę smoleńską spada przede wszystkim na Rosję.

VI kadencja w liczbach

VI kadencja Sejmu to 100 posiedzeń, blisko 300 dni obrad, ponad 45 tys. wystąpień posłów i 24 tys. interpelacji. Odbyło się też blisko 400 posiedzeń Konwentu Seniorów i ponad 280 posiedzeń Prezydium Sejmu. Na blisko 7 tys. posiedzeń spotykały się komisje sejmowe. "To takie sympatyczne, że sto posiedzeń zamyka tę kadencję. To jest dosyć symboliczne" - powiedział dziennikarzom marszałek Grzegorz Schetyna.

Rekordowa liczba komisji śledczych odwrotnie proporcjonalna do efektów

Ta kadencja Sejmu była rekordowa pod względem liczby komisji śledczych - pracowały aż cztery. Jako pierwszą - w grudniu 2007 roku - powołano komisję badającą okoliczności śmierci Barbary Blidy. Jej posiedzenia odbywały się od początku 2008 r., przesłuchała kilkudziesięciu świadków, w tym m.in. byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego i b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Odbyła 86 posiedzeń.

Według głównych wniosków i rekomendacji zawartych w przyjętym raporcie z prac komisji, Kaczyński i Ziobro powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, a b. szef ABW Bogdan Święczkowski i b. wiceszef tej Agencji Grzegorz Ocieczek - usłyszeć zarzuty karne. "Program polityczny PiS tworzył warunki do nieposzanowania godności wielu ludzi przez przyjmowanie dogmatu ich winy" - głosi raport.

W styczniu 2008 roku przegłosowane zostało z kolei powstanie komisji śledczej ds. nacisków. Z projektu raportu z prac tej komisji autorstwa jej szefa Andrzeja Czumy (PO) wynika, że zarzuty wobec rządzących w latach 2005-2007 nie znalazły potwierdzenia. Według tego projektu, nie ma podstaw do stwierdzenia, aby w latach 2005-2007 "istniał mechanizm, który umożliwiałby funkcjonariuszom publicznym zajmującym kierownicze stanowiska państwowe nielegalne wywieranie wpływów na prokuratorów, funkcjonariuszy policji i służb specjalnych". Komisja przyjmując raport przyjęła jednak poprawkę autorstwa posłów PO i zamiast tezy o braku nacisków jest stwierdzenie, że istniała "polityczna presja", by działania prokuratury i służb ukierunkowane były na walkę z "układem". Komisja naciskowa obradowała na ponad 170 posiedzeniach.