"W żadnym przypadku nie ignorujemy Rosji. Wręcz odwrotnie - zaprosiliśmy Rosję do współpracy w dziedzinie obrony przeciwrakietowej" - podkreślił Rasmussen.
Odpowiadając na pytanie o potencjalnego przeciwnika, szef NATO zaznaczył, że NATO i Rosja stoją w obliczu wspólnego zagrożenia.
"Chcielibyśmy, aby dwa niezależne od siebie systemy obrony przeciwrakietowej - rosyjska i natowska - współpracowały ze sobą" - powiedział Rasmussen, dodając, że przykładem mogą być sposoby wymiany informacji między krajami.
"Rosja nie zechce się podporządkować wspólnemu dowództwu"
Sekretarz generalny Sojuszu jest, jak pisze agencja ITAR-TASS, przekonany, że Rosja nie zechce się podporządkować wspólnemu dowództwu. "Rosja będzie obstawać przy samodzielnym kierowaniu swym systemem obrony przeciwrakietowej" - jest przekonany Rasmusssen, który, jak pisze ITAR-TASS, wskazuje na praktyczność rozwijania dwóch odrębnych takich systemów.
Rasmussen podkreślił, że najlepszą gwarancją ochrony interesów Rosji przy tworzeniu systemu obrony przeciwrakietowej byłaby ścisła współpraca.
"Współpraca między Rosją a NATO jasno pokazałaby, że nasza obrona przeciwrakietowa jest rzeczywiście obroną i nie jest wymierzona w Rosję" - zapewnił Rasmussen, dodając, że Sojusz nie widzi w Rosji zagrożenia dla siebie.
W wywiadzie dla TV Russia Today Ramussen mówił też na temat Libii i Syrii. Powiedział m.in., że NATO nie ma planów interwencji w Syrii, ani też zamiarów prowadzenia operacji lądowej w Libii.