Kolejne kłopoty przeżywa portal WikiLeaks słynący z ujawniania tajnych dokumentów. Zdaniem założycieli portalu amerykańskie służby specjalne blokują ich rachunki bankowe.
Jak ujawnił w piątek brytyjski dziennik „The Guardian”, Moneybookers – zarejestrowana w Londynie i kontrolowana przez inwestorów z Bahrajnu firma umożliwiająca transfery pieniężne przez internet i płatności online – zrezygnowała z obsługiwania portalu WikiLeaks. Moneybookers zerwał współpracę, po tym jak władze Australii i USA wpisały spółkę na czarną listę, choć początkowo firma powoływała się na toczące się rzekomo postępowania w sprawie prania brudnych pieniędzy przez serwis.
Choć jeden z menedżerów Moneybookers Daniel Stromberg przyznał w e-mailu do szefa portalu WikiLeaks Juliana Assange’a, że zerwanie współpracy jest efektem nacisków Waszyngtonu i Canberry, oficjalnie firma odrzuca podobne sugestie. – Władze żadnego państwa nigdy nie prosiły nas, nie śledziły ani nie prowadziły z nami korespondencji w sprawie tego byłego klienta – twierdzą PR-owcy Moneybookers.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.