Po spotkaniu w kancelarii premiera rzecznik rządu Paweł Graś powiedział dziennikarzom, że premier zobowiązał Paszkiewicza, aby ten w ciągu dwóch tygodni uregulował sprawy związane z rozporządzeniem. "Premier zobowiązał pana prezesa, aby w ciągu dwóch najbliższych tygodni wszystkie formalne sprawy związane ze świadczeniami zostały uregulowane i to jest też czas dany panu prezesowi przed podjęciem ewentualnej decyzji o dymisji" - powiedział Graś.

Szef rządu zdecydował też o ukaraniu Paszkiewicza, który ma oddać jedno miesięczne wynagrodzenie. Jak wyjaśniła Kopacz, taką możliwość przewiduje ustawa o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych.

"Pacjenci znaleźli się w takiej sytuacji na skutek niedoskonałości urzędniczej"

Paszkiewicz przyznał, że to on ponosi winę za "problemy interpretacyjne" związane ze stosowaniem rozporządzenia ws. "chemii niestandardowej". "Chciałbym przeprosić wszystkich pacjentów za niedogodności, których doświadczyli na skutek pewnych błędów interpretacyjnych, które się pojawiły. Postaramy się, żeby jak najszybciej te błędy zostały usunięte i dostępność do świadczeń została przywrócona na poziomie nie gorszym niż w roku 2009" - powiedział Paszkiewicz.

Kopacz dodała, że pacjenci korzystający z tzw. chemioterapii niestandardowej znaleźli się w takiej sytuacji na skutek "niedoskonałości urzędniczej". Minister powiedziała, że jest jej bardzo przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Dodała, że przez całą noc prezes i prawnicy NFZ będą doprecyzowywać to rozporządzenie, tak by od piątku chemioterapia niestandardowa była świadczona nieodpłatnie.