Chociaż przed dwoma tygodniami Viktor Orbán określił zakończenie sesji parlamentu jako koniec sezonu na łowy, to wakacji w tym roku nie będzie. Z inicjatywy węgierskiej koalicji rządowej zwołano deputowanych na nadzwyczajne posiedzenie, w czasie którego premier chciał otrzymać legitymację do prowadzenia negocjacji w sprawie zapowiadanego przez Brukselę funduszu na rzecz odbudowywania gospodarek po pandemii. Przywódcy unijni będą omawiać te kwestie już w najbliższy piątek.
Premier stoi na stanowisku, że nie będzie to żaden fundusz, lecz gigantyczny kredyt, który mają zaciągnąć kraje członkowskie. Jak pisał DGP, nad Balatonem trwają narodowe konsultacje.
Obywatele, którzy otrzymali ankiety, mają odpowiedzieć m.in. na pytanie dotyczące tego funduszu, przedstawionego jako drugi plan George’a Sorosa, polegający na zadłużeniu się całych pokoleń Europejczyków u spekulantów finansowych (w domyśle pokroju Sorosa). Unijni urzędnicy mają się spodziewać węgierskiego weta.
Reklama
Parlament zajmował się także sytuacją epidemiczną w kraju. W państwach graniczących z Węgrami rośnie liczba zachorowań na COVID-19. Naczelna lekarz Cecília Müller poinformowała, że sytuacja pandemiczna na Bałkanach jest tragiczna, więc państwo będzie musiało podjąć wszelkie kroki, aby nie dopuścić do zwiększenia zachorowań na Węgrzech.
W związku z tym w niedzielę przedstawiono plan zapobiegania zawleczeniu epidemii. Przywrócono kontrole na granicach i podzielono państwa na trzy kolory: czerwony, żółty i zielony. Kraje czerwone to te, z których niewęgierscy obywatele nie zdołają w ogóle wjechać (m.in. Albania, Czarnogóra, Kosowo i Ukraina), a Węgrzy będą musieli przejść obowiązkową kwarantannę.
Z krajów oznaczonych kolorem żółtym (m.in. Bułgarii, Chin, Rumunii i Wielkiej Brytanii) można wjechać na Węgry pod rygorem odbycia kwarantanny. Pozostałe kraje, w tym Polska, są oznaczone kolorem zielonym, a zatem podróż odbywa się bez przeszkód. W trakcie wakacji warto jednak pamiętać, by w razie planowanego tranzytu przez Węgry czy pobytu tam nie przejeżdżać przez kraje, które w Budapeszcie są na cenzurowanym. Informacje dotyczące polityki granicznej mają być aktualizowane co najmniej raz na tydzień.
Nad samym Balatonem liczba zachorowań ustabilizowała się na niskim poziomie, ale jeśli sytuacja się pogorszy, rząd zastrzega sobie prawo do przywrócenia stanu nadzwyczajnego w oparciu o nową podstawę prawną, jaką jest stan zagrożenia dla zdrowia publicznego, wprowadzany z rekomendacji naczelnego lekarza kraju i ministra zasobów ludzkich. W jednym z wywiadów Orbán mówił, że Węgry są obecnie jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy, a żeby tak pozostało, powinno być więcej Balatonu, a mniej Adriatyku, czym sugerował rodakom, by wakacje spędzili w krajowych kurortach.
Tymczasem zmianie uległa arytmetyka parlamentarna. 10 lipca zmarł Ferenc Koncz, poseł Fideszu z okręgu jednomandatowego w Szerencs. Jeżeli w planowanych wyborach uzupełniających przeciwko kandydatowi koalicji Fidesz-DKNP zostanie wystawiony wspólny rywal z opozycji, koalicja może formalnie utracić większość konstytucyjną. Formalnie, bo i tak koalicja jest wspierana przez posła mniejszości niemieckiej i czterech deputowanych koła Nasza Ojczyzna (MH). To rozłamowcy z Jobbiku, którzy nie zgadzali się z przekształceniem tej formacji w ugrupowanie centroprawicowe. Postulaty MH radykalizmem przypominają Jobbik sprzed ponad dekady. Porażka Fideszu w Szerencs zwiększyłaby znaczenie MH jako faktycznego koalicjanta Orbána.