Centrum Informacji TVP potwierdziło, że Maciej M. jest współpracownikiem oddziału krakowskiego telewizji, ale - jak podkreśliło w przesłanej PAP informacji - "w związku z doniesieniami prasowymi współpracę zawieszono do czasu wyjaśnienia sprawy".

Postępowanie ws. pracownika rzecznik dyscyplinarny UJ wszczął w czerwcu ub.r. po tym, jak grupa 20 studentek i studentów Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych złożyła oficjalną skargę do pełnomocnika rektora UJ ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów. Pismo dotyczyło – jak podała uczelnia – "naruszenia godności zawodu nauczyciela akademickiego przez dopuszczenie się czynów posiadających atrybuty dyskryminacji i molestowania, a w konsekwencji naruszenia godności osobistej i czci osób dotkniętych tymi zachowaniami".

Reklama

Decyzją władz uczelni M. został zawieszony w wykonywaniu obowiązków od 1 sierpnia 2019 r. do 31 stycznia 2020 (31 stycznia rzecznik w oficjalnym piśmie postawił zarzuty M.).

Od 1 lutego do 30 czerwca 2020 ze względu na toczące się postępowanie, rektor UJ zwolnił dr. M. z wykonywania obowiązków dydaktycznych i organizacyjnych, co w praktyce oznacza, że został odsunięty od prowadzenia zajęć ze studentami.

Rzecznik prasowy UJ Adrian Ochalik poinformował PAP, że najbliższych dniach rzecznik dyscyplinarny prof. Iwona Niżnik-Dobosz przedstawi konkluzje z przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego. Później władze uczelni zdecydują o dalszym losie Macieja M. (w zależności od wyników postępowania może to być kara np. nagany czy rozwiązanie umowy o pracę).

W latach 2013-2015 M. był także związany z krakowskim Uniwersytetem Papieskim. Jak wynika z informacji przekazanych PAP przez tę uczelnię, do jej władz nigdy nie dotarły żadne niepokojące sygnały o nadużyciach.

Sprawę pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza".