Reklama

Maksymalna kara za takie wykroczenie to 500 zł – Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zapowiedział, że będzie dążył do zmiany przepisów tak, aby kara ta była wyższa.

Projekt małopolskiego WIOŚ polegał na pobraniu próbek popiołu z zakładowych palenisk małej mocy i przekazaniu ich do badań pod kątem produktów spalania odpadów.

Wyniki próbek z 78 zakładowych urządzeń grzewczych wykazały w 52 przypadkach ewidentne spalanie odpadów, w 20 – spalanie odpadów w mniejszych ilościach. Brak spalania stwierdzono w sześciu przypadkach.

„Zakłady wchodzą z nami w polemikę. Przedsiębiorstwa pomimo że mówią że nie spalają odpadów, to te odpady jednak pojawiają się w ich paleniskach” – powiedziała w poniedziałek na konferencji prasowej w Krakowie p.o. Małopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Barbara Żuk.

Jak przyznała, mandat dla firmy nie przekracza 500 zł (podczas gdy mandat, nałożony przez straż miejską, za spalanie śmieci w gospodarstwie domowym może wynieść do 5 tys. zł i grozi aresztem-PAP). Tak niska kara jest spowodowana podporządkowaniem wykroczenia do przepisów związanych za brak ewidencji odpadów i termiczne przekształcanie odpadów.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko zapowiedział, że wystąpi do ministra klimatu o zmianę sankcji prawa karnego w tym obszarze.

„Pilotaż udowodnił, że inspekcja ma słabe możliwości oddziaływania poprzez kary. Samo badanie kosztuje więcej niż mandat” – powiedział Ciećko i dodał, że zgodnie z prawem firma powtórnie nie może być ukarana w taki sam sposób jak pierwotnie – powtórne wykroczenie oznacza skierowanie sprawy do sądu, który może nałożyć już znacznie wyższą (niż 500 zł) karę karę na przedsiębiorcę.

WIOŚ w Krakowie wystąpił z kolei do marszałka województwa, by w Programie Ochrony Powietrza zwrócił uwagę na temat spalania odpadów w zakładach.

W jedynym przypadku, w którym WIOŚ stwierdził spalanie odpadów w przedsiębiorstwie (w przeanalizowanej próbce i w dokumentacji firmy) sprawa ma trafić do prokuratury. „Nie wiemy, jak prokuratura przyjmie naszą informację. Jesteśmy w trakcie przygotowania odpowiedniego pisma do prokuratury” – powiedziała Żuk.

Zauważyła też, że nie zawsze podejrzanie wyglądający dym z komina wskazuje na spalanie odpadów – z jednego takiego zgłoszonego zakładu próbki popiołu nie wykazały spalania śmieci, a spalanie węglem.

Program kontroli spalania odpadów w zakładach małopolski WIOŚ będzie kontynuował w 2020 r. Fundusze na realizację projektu pochodzą z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Została zawarta umowa z Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, który opracował metodykę pomiarową i przeszkolił grupę pracowników Inspekcji w zakresie prawidłowego poboru próbek popiołu.

Jeśli chodzi o budynki mieszkalne to WIOŚ, w ramach Programu Ochrona Powietrza, w 2019 r. przeprowadził 19 kontroli w małopolskich gminach, w 17 z nich stwierdził nieprawidłowości. Wysokość kar nałożonych przez WIOŚ na gminy, które nie realizowały prawidłowo (np. inwentaryzacja pieców w budynkach mieszkalnych) założeń POP, to 420 tys. zł, przy czym znaczna część tej kwoty to grzywny opłacone za ubiegłe lata (część gmin w przeszłości bezskutecznie odwoływała się od kar).

"Gminy już się nie odwołują, tylko płacą kary. Opłaty te trafiają do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, więc wracają w postaci wspierania programów ochrony powietrza" - powiedział Główny Inspektor Ochrony Środowiska.

Osobne kontrole palenisk prowadzą w gospodarstwach domowych straże miejskie. W Krakowie straż miejska w pierwszych pięciu miesiącach (od września do końca stycznia) obowiązywania zakazu spalania węgla i drewna w mieście skontrolowała niemal 4,5 tys. palenisk, ujawniła 287 wykroczeń i nałożyła 72 mandaty karne na kwotę 18,5 tys. zł.(PAP)

autor: Beata Kołodziej