Reklama

Prokurator z katowickiego oddziału IPN nie oskarżył Janiszewskiego, bo uznał, że generał już nie żyje. W rzeczywistości wojskowy zmarł ponad 9 lat później.

Informację o umorzeniu postępowania, podaną w czwartek przez tvn24.pl, potwierdziła PAP Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Prokuratura uznała, że umorzenie sprawy Janiszewskiego było niesłuszne, ale wynikało z nieświadomego błędu i nie stanowiło przestępstwa.

Wiosną ubiegłego roku media podały, że prokurator IPN w Katowicach, który prowadził postępowanie przeciwko gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu i innym twórcom stanu wojennego, niesłusznie przyjął, że gen. Janiszewski już wówczas nie żył. Stąd nie został on objęty aktem oskarżenia, jak inni członkowie WRON.

Prokuratorskie postępowanie w tej sprawie zainicjował poseł, obecnie senator, Krzysztof Brejza, który skierował zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Śledztwo dotyczyło przekroczenia w 2007 r. uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, na szkodę interesu publicznego, przez prokuratora IPN poprzez podjęcie decyzji o wyłączeniu materiałów Janiszewskiego z akt, a następnie umorzenie jego sprawy ze względu na zgon generała, mimo że Janiszewski wówczas żył. Drugi wątek postępowania dotyczył niedopełnienia obowiązków na szkodę interesu publicznego - w latach 2008-2016 – poprzez niewydanie postanowienia o podjęciu błędnie umorzonego śledztwa, gdy okazało się, że Janiszewski żyje.

Reklama

Prowadzący sprawę wprowadzenia stanu wojennego prokurator IPN w kwietniu 2007 r. wydał postanowienie o wyłączeniu do odrębnego postępowania materiałów dotyczących zmarłych sprawców zbrodni komunistycznych, w tym Janiszewskiego, uznając, że on także już nie żyje; kilka miesięcy później umorzył ich sprawy. Jak wynika z ustaleń gliwickiej prokuratury błąd ten wytknął już w trakcie procesu gen. Jaruzelski, który w swoich wyjaśnieniach powiedział, że wbrew twierdzeniom IPN, Janiszewski żyje.

Przesłuchani w gliwickim śledztwie świadkowie mówili, że doszło do oczywistej pomyłki, spowodowanej charakterem śledztwa, które było obszerne i skomplikowane. Gliwicka prokuratura korzystała m.in. z materiałów rzecznika dyscyplinarnego prokuratorów, który badał tę sprawę pod kątem przewinienia służbowego w związku z podjęciem wadliwej decyzji o umorzeniu sprawy.

Prokuratorzy IPN – także prokurator prowadzący sprawę wprowadzenia stanu wojennego - mówili w tamtym postępowaniu m.in., że o tym, iż Janiszewski żył w chwili kierowania do sądu aktu oskarżenia dowiedzieli się dopiero po latach. Prowadzący sprawę prokurator zeznał, że musiał pomylić informacje o stanie zdrowia gen. Janiszewskiego z informacją o jego śmierci i ta pomyłka spowodowała, że wydał błędne postanowienie o umorzeniu śledztwa. Przyznał, że Janiszewski powinien był usłyszeć zarzuty i nie wydawałby postanowienia o umorzeniu, gdyby wiedział, że generał żyje.

Gliwicka prokuratura uznała, że postanowienie o umorzeniu sprawy Janiszewskiego było niesłuszne, ale wynikało z błędnego przekonania prokuratora, że generał nie żyje. Nie można mówić o przekroczeniu uprawnień, które to przestępstwo cechuje umyślność działania - uzasadniają śledczy. Prokuratura zaznaczyła też, że prokurator IPN powinien był też zareagować, gdy w 2008 r. gen. Jaruzelski ujawnił, że Janiszewski żyje – można było wówczas podjąć postępowanie.

„Niemniej jednak brak jest jakichkolwiek podstaw pozwalających na wysunięcie wniosku, iż było to w pełni świadome działanie prokuratora prowadzącego śledztwo, a tym bardziej, że działał on w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej” – napisała prokuratura w postanowieniu o umorzeniu śledztwa.

„Bardziej prawdopodobnym powodem jest takiego działania i zaniechania jest błąd, którego dopuścił się on w trakcie prowadzenia postępowania i jego nieuwaga na rozprawie, na której wyjaśnienia składał Wojciech Jaruzelski” – dodali śledczy. Zaznaczyli, że postępowanie przeciwko twórcom stanu wojennego trwało wiele lat, było bardzo skomplikowane, wielotomowe i wieloosobowe. Prokuratura wskazała też, że gdy IPN kierował akt oskarżenia, Janiszewski był w bardzo w tak złym stanie zdrowia, że nie można było wykonywać z nim czynności i zapewne jego postępowanie zostałoby wyłączone z głównego procesu, a po jego śmierci - umorzone.

Gen. dyw. Michał Janiszewski zmarł 3 lutego 2016 r. Akt oskarżenia pionu śledczego IPN w Katowicach przeciwko Jaruzelskiemu i innym twórcom stanu wojennego trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie w kwietniu 2007 r. Zarzucono im udział „w związku przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw polegających na ograniczaniu praw i wolności obywatelskich poprzez opracowywanie projektów aktów normatywnych oraz planów i harmonogramów działań organów państwowych, dotyczących nielegalnego wprowadzenia stanu wojennego w Polsce".

Michał Janiszewski urodził się w 1926 r. w Poznaniu. Od 1950 r. był w PZPR i w Wojsku Polskim, najpierw w pionie łączności, potem w Sztabie Generalnym WP. W 1972 r. został szefem gabinetu ówczesnego ministra obrony gen. Wojciecha Jaruzelskiego i z był z nim związany przez cały okres aktywności publicznej generała (czyli w latach 1972–81 w MON, w latach 1983–89 był szefem gabinetu Jaruzelskiego jako przewodniczącego Komitetu Obrony Kraju).

W stanie wojennym gen. Janiszewski wszedł w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Gdy Jaruzelski był premierem, Janiszewski był szefem Urzędu Rady Ministrów. Pozostał nim u premierów Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego (od 1985 r. jako szef URM był ministrem).

Gdy Sejm kontraktowy wybrał Jaruzelskiego na prezydenta, Janiszewski został szefem jego kancelarii. Ustąpił w grudniu 1990 r., gdy prezydentem został Lech Wałęsa. W stan spoczynku został przeniesiony z końcem 1990 r., jako generał dywizji.