Na razie cały proces znajduje się mniej więcej w połowie. Po zakończeniu przesłuchań świadków Izba Reprezentantów postawiła prezydentowi dwa zarzuty, ujęte w tzw. artykułach impeachmentu. Pierwszy dotyczy nadużycia władzy, drugi – utrudniania Kongresowi pracy (Biały Dom nie zgodził się na to, żeby kilku pracowników stawiło się na Kapitol na przesłuchania).
Impeachment, czyli wywodząca się z brytyjskiej tradycji procedura usunięcia z urzędu, jest dziś słowem odmienianym przez wszystkie przypadki. Pozwalają na to realia epoki mediów społecznościowych. Szafuje się nim z taką dezynwolturą, że można odnieść wrażenie, iż Donald Trump już się żegna z urzędem. To nie takie proste. Konstrukcja odsuwania od władzy przypomina zwykły proces sądowy. Rolę kolektywnego prokuratora pełni Izba Reprezentantów. „Ona też będzie miała wyłączne stawiania w stan oskarżenia za nadużycia popełnione w czasie sprawowania urzędu” – tak określa rolę kongresmenów zasadnicza.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.