Serbia podpisze jutro umowę z działającym pod auspicjami Kremla blokiem handlowym. To kolejna porażka unijnej polityki na Bałkanach.
Reklama
Euroazjatycka Unia Gospodarcza (EUG) to projekt Władimira Putina. Do działającego od 2014 r. bloku poza Rosją należy Armenia, Białoruś, Kazachstan i Kirgistan. Serbia będzie pierwszym krajem prowadzącym negocjacje akcesyjne z UE, który wejdzie w tak bliskie relacje handlowe z prowadzoną przez Rosję wspólnotą gospodarczą.
Poczynaniom Belgradu przygląda się Komisja Europejska. – Serbia może zawierać umowy z innymi krajami i organizacjami przed akcesją do UE – podkreśla rzeczniczka KE Maja Kocijančič w przesłanym stanowisku. Jak jednak zaznacza, nowe porozumienia muszą być zgodne z zobowiązaniami podjętymi przez Serbię w umowie stowarzyszeniowej z UE. Komisja Europejska ocenia każdy taki przypadek indywidualnie.
Rzeczniczka KE dodaje, że Belgrad jest zobowiązany do wycofania się ze wszystkich dwustronnych umów handlowych w dniu wstąpienia do UE. – Wycofanie się przez Serbię z umów handlowych podpisanych ze stronami trzecimi nie jest nowym warunkiem, ale generalną zasadą obowiązującą wszystkie kraje kandydujące do UE – przypomina.
Serbię przed tym krokiem przestrzegały wcześniej inne kraje europejskie. – Nie można iść w kilku kierunkach jednocześnie – mówił na spotkaniu z krajami bałkańskimi w Helsinkach słowacki minister spraw zagranicznych Miroslav Lajčák. – Jeśli poważnie myślicie o kierunku europejskim, to podejmujcie decyzje, które was do tego zbliżają. Tak nie można nazwać tej ostatniej – przekonywał Serbów słowacki dyplomata.
Belgrad twierdzi, że umowa handlowa to kwestia wyłącznie gospodarcza, a nie polityczna. Jak zapewnił minister handlu Rasim Ljajić, Serbia wycofa się z porozumienia, kiedy wejdzie do UE. Według niego bez umowy z całą EUG kwestionowana byłaby umowa o wolnym handlu zawarta przez Serbię z Rosją w 2000 r. – Każdy kraj, który ma podpisaną dwustronną umowę z jednym z członków bloku, musi podpisać także to porozumienie – tłumaczył serbski minister handlu.
Zawarcie umowy będzie jednak bardziej gestem politycznym niż przedsięwzięciem gospodarczym, bo – jak wskazują dane – jej przełożenie na handel będzie symboliczne. Najważniejszym partnerem gospodarczym Serbii jest UE. Wymiana handlowa z krajami Wspólnoty stanowi 63 proc. całego serbskiego handlu, podczas gdy Rosja odpowiada za mniej niż 10 proc. wymiany.
Europejskie inwestycje przewyższają te rosyjskie ponad dziesięciokrotnie. Serbia już dzisiaj prowadzi wymianę handlową na preferencyjnych warunkach, i to nie tylko z Rosją, lecz także z Białorusią i Kazachstanem – kluczowymi pod względem gospodarczym członkami bloku. Podpisanie umowy otworzy dla serbskich przedsiębiorców tylko niezbyt znaczące rynki Armenii i Kirgistanu.
Komisja Europejska zwraca również uwagę na to, że Serbia jako kraj kandydujący jest zobowiązana do stopniowego dołączania do unijnej polityki zagranicznej. Do tej pory Belgradowi nie szło to tak dobrze, jak oczekiwano. Serbia od marca 2018 r. do lutego 2019 r. poparła 46 z 87 deklaracji dotyczących polityki zagranicznej UE. Belgrad ignoruje m.in. te, w których stanowisko Brukseli jest odmienne od Moskwy. Kontestuje także dokumenty odnoszące się bezpośrednio do Kremla.
Zawarcie umowy z EUG to kolejny prztyczek dla polityki unijnej na Bałkanach Zachodnich. Eksperci wskazują, że za krokiem Belgradu może się kryć chęć przyparcia do muru Brukseli. Serbia prowadzi rozmowy akcesyjne z UE od 2014 r. KE ustępującego Jean-Claude’a Junckera zapowiedziała, że pierwsze kraje bałkańskie wstąpią do Wspólnoty w 2025 r. Spośród sześciu państw najbardziej zaawansowane w rozmowach są właśnie Serbia i Czarnogóra.
Ale decyzja o rozszerzeniu UE o kolejne kraje musi być podjęta jednomyślnie, a jak pokazuje ostatnia decyzja o zablokowaniu rozmów z Macedonią Północną i Albanią, w Europie nie ma woli wpuszczania nowych państw do UE. Przejawem integracyjnego pata jest też wstrzymywanie się przez kraje członkowskie z decyzją o wejściu do strefy Schengen Bułgarii i Rumunii. KE dała do tego zielone światło w 2011 r., ale porozumienia w tej sprawie wśród krajów członkowskich wciąż nie ma.
Przedwczoraj Komisja Europejska oceniła, że pozostająca poza obszarem swobody przepływu osób i towarów Chorwacja jest już gotowa na dołączenie do Schengen. Wszystko wskazuje jednak na to, że Zagrzeb, podobnie jak Sofia i Bukareszt, będzie musiał uzbroić się w cierpliwość.