Zakupu sprzętu w ramach programu "Laptop dla ucznia" nie poprzedziły analizy, czemu ma on służyć, jak wpłynie na wiedzę i umiejętności uczniów i jaki powinien on być z punktu widzenia celów edukacyjnych – mówiła na posiedzeniu sejmowych komisji wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. Wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski podkreślił, że program "został przygotowany fatalnie". "Ministerstwo dokonało zakupu komputerów wbrew rekomendacjom Komisji Europejskiej" – powiedział. Zaznaczył, że Komisja Europejska wielokrotnie informowała, że nie może być on sfinansowany z KPO.

Posłowie sejmowych komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Cyfryzacji wysłuchali informacji resortów edukacji i cyfryzacji na temat programu "Laptop dla ucznia".

Ustawa o wspieraniu kompetencji cyfrowych

Zgodnie z uchwaloną w ubiegłym roku ustawą o wspieraniu kompetencji cyfrowych uczniów i nauczycieli, począwszy od roku szkolnego 2023/2024 kolejne roczniki uczniów klas IV szkół podstawowych publicznych i niepublicznych mają otrzymywać bezpłatnie laptopy. Mają być one kupowane centralnie, a następnie trafiać do organów prowadzących szkoły i do uczniów. Przekazywanie urządzeń rodzicom lub opiekunom prawnym ucznia ma odbywać się na podstawie umowy na własność albo umowy użyczenia.

W uzasadnieniu do projektu ustawy jako źródło sfinansowania programu wskazano środki z budżetu Unii Europejskiej w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Laptopy dla pierwszego rocznika czwartoklasistów, który otrzymał je we wrześniu 2023 r., kupiono dzięki mechanizmowi prefinansowania przez Polski Fundusz Rozwoju.

Program "Laptop dla ucznia" zawieszony

Na początku lutego wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski i minister edukacji Barbara Nowacka poinformowali o zawieszeniu programu "Laptop dla ucznia". Zapowiedzieli, że zostanie on zastąpiony programem "Cyfrowy uczeń".

Wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski podkreślił, że program "został przygotowany fatalnie". "Ministerstwo dokonało zakupu komputerów wbrew rekomendacjom Komisji Europejskiej" – powiedział. Mówił, że Komisja Europejska wielokrotnie informowała, że nie może być on sfinansowany z KPO. Dodał, że rząd PiS nie zabezpieczył innych źródeł finansowania programu w kolejnych latach.

"Z tego wynika, że był to jednorazowy zabieg stricte polityczny, stricte kampanijny, a sposób przeprowadzenia tego zakupu, tych przetargów budzi bardzo liczne wątpliwości (...)" – powiedział. Zaznaczył, że jeśli będzie posiedzenie komisji w trybie niejawnym, to odpowiednie służby poinformują, do jakich mogło dojść nieprawidłowości.

Lubnauer krytycznie o założeniach programu

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że przy każdym programie dla uczniów powinno być określone, czemu on służy, jak wpłynie na wiedzę i umiejętności uczniów. Podała, że w tym przypadku takim dokumentem miał być dokument strategiczny "Polityka cyfrowej transformacji edukacji", który jako jeden z tzw. kamieni milowych miał powstać w 2022 r.

"Nie powstał ani w 2022 r., ani w 2023 r. Teraz próbujemy stworzyć szerokie konsultacje i stworzyć projekt tak, aby dokument został przyjęty do czerwca 2024 r." – poinformowała.

Mówiła, że zakupu nie poprzedziły też analizy, jaki sprzęt powinien zostać kupiony z punktu widzenia celów edukacyjnych, nie było też planu, jak wykorzystać laptopy, by służyły one edukacji. Podała też, że nie zostało zainstalowane żadne oprogramowanie edukacyjne ani żaden program kontroli rodzicielskiej, by zabezpieczyć uczniów przed dostępem do niepożądanych treści. Jednocześnie zaznaczyła, że są szkoły, w których brakuje sprzętu komputerowego dla uczniów do użytku w szkole.

Przypomniała, że zgodnie z prawem laptop z programu jest własnością prywatną, nie ma przepisów zobowiązujących ucznia do przynoszenia go do szkoły. Wskazała, że jest to sprzęt mało mobilny, ciężki, nie ma też w szkołach odpowiedniego zasięgu i przepustowości w sieci Wi-Fi, nie ma też odpowiedniej liczby kontaktów elektrycznych.

Podkreśliła, że nie ma żadnego dokumentu rządowego, który pokazałby, że zakup tego sprzętu jest realnie potrzebny polskim uczniom. "Nie ma też żadnych podsumowań, które by pokazały, co w tej chwili dzieje się z tym sprzętem" – dodała. "Jednym słowem: zamiast sprzętu edukacyjnego, zrobił się program zabawka dla ucznia" – podsumowała wiceminister.

Były minister cyfryzacji o programie "Laptop dla ucznia"

Programu bronił były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński (PiS). Odnosząc się do konkretnego sprzętu, jaki został kupiony w programie "Laptop dla ucznia" powiedział: "Nasza ocena była taka, że uczniowie powinni otrzymać taki sprzęt, z jakim spotkają się później w dorosłym życiu (...), taki, z jakim młodzi ludzie spotkają się w pracy czy na studiach".

"Chodziło o to, by ci młodzi ludzie, wchodząc na rynek pracy, wiedzieli, jak korzystać z podstawowych narzędzi" – dodał.

Odnosząc się zaś do zarzutu, że w laptopach nie ma wgranego oprogramowania, pytał, czy obecnemu kierownictwu MEN chodzi o wgranie "rządowego oprogramowania". Mówiąc zaś o braku programów kontroli rodzicielskiej, wyjaśnił, że "to był celowy zabieg".

"Staliśmy na stanowisku, że rząd nie powinien wgrywać dzieciom oprogramowania, które wskazuje, jakie strony można, a jakich nie można oglądać. Przygotowaliśmy za to ustawę o ograniczeniu dostępu do nieodpowiednich treści. Ta ustawa jest obecnie w zamrażarce u marszałka Hołowni" – powiedział Cieszyński.

Z kolei mówiąc o środkach na dalszą realizację programu, zauważył, że uchwalony przez obecny Sejm budżet na 2024 r. to jest budżet, którego projekt złożył rząd Donalda Tuska. Stwierdził także, że jak kamienie milowe zostaną spełnione, to będą też środki z KPO.

W połowie lutego minister cyfryzacji poinformował, że zawiadomił Prokuraturę Okręgową w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa przy przetargu dotyczącym zakupu sprzętu w ramach programu "Laptop dla ucznia". W odpowiedzi na to Cieszyński napisał na portalu X, że "przetarg na laptopy był objęty tarczą antykorupcyjną CBA". Powtórzył to na posiedzeniu komisji.