Przepisy odpowiadające na problemy rodzin, które miały zostać przyjęte w tej kadencji Sejmu, nie stały się obowiązującym prawem
Rządowy pakiet zmian chroniących ofiarę przemocy domowej, reforma prawa rodzinnego z alimentami natychmiastowymi, nowelizacja ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, a także ustawa „Dobry start”. To były głośne pomysły rządzących. Były, bo na razie wszystkie utknęły na różnych etapach prac legislacyjnych.
W czerwcu Ministerstwo Sprawiedliwości informowało, że przygotowało przełomowe zmiany, które mają chronić ofiarę przemocy domowej. Ogłaszali je na konferencji minister Zbigniew Ziobro i wiceminister Marcin Romanowski, który kierował zespołem pracującym nad projektem. Dokument dawał m.in. nowe uprawnienia policji, która mogła wydać nakaz natychmiastowego opuszczenia lokalu przez sprawcę przemocy i zakaz zbliżania się do mieszkania. Przewidywał, że niezastosowanie się do tych decyzji będzie wykroczeniem podlegającym karze.
Reklama
W lipcu wiceminister przekonywał na naszych łamach, że projekt jest dobrze przygotowany i ma szanse na przegłosowanie w tej kadencji. Dlatego w sierpniu i we wrześniu zwracaliśmy się do niego z pytaniem o losy przepisów. Niestety, bez odzewu. Tymczasem na stronach rządowych pojawiła się informacja, że planowany termin przyjęcia zmian przez RM to III kwartał 2019 r., a osobą odpowiedzialną za opracowanie projektu jest… Łukasz Piebiak.
– To był oczekiwany projekt. Najwyraźniej jednak miał być ogłoszony jako sukces jednego resortu i nie został wcześniej przedyskutowany w innych ministerstwach – mówi Renata Durda, szefowa Niebieskiej Linii Instytutu Psychologii Zdrowia, komentując doniesienia, że w ostatnich tygodniach spłynęła lista uwag do projektu właśnie ze strony innych resortów. – Szkoda, bo okazuje się, że kolejny rząd nie widzi potrzeby szybkich zmian w kwestiach związanych z przemocą domową.

Reklama

Zostało na „po wyborach”?

– Wprowadzamy nową procedurę dochodzenia zabezpieczenia alimentacyjnego dla dzieci, aby sprawy alimentacyjne nie przeciągały się latami – mówił minister sprawiedliwości, odnosząc się tym razem do przyjętego przez rząd projektu reformy prawa rodzinnego.
Projekt dotyczył wprowadzenia m.in. alimentów natychmiastowych, rozwiązań mających na celu szczególną ochronę dzieci w sytuacji rozwodu lub separacji rodziców (piecza naprzemienna), rozwinięcia mechanizmów wzmacniających wykonywanie orzeczeń regulujących kontakty z dzieckiem.
Dokument wpłynął do Sejmu 27 lutego. Przeszedł pierwsze czytanie i trafił do nadzwyczajnej komisji ds. kodyfikacji, która 2 lipca wnosiła o jego uchwalenie. Od tej pory nic się nie wydarzyło. Dziś na pytanie, dlaczego projekt nie trafił pod głosowanie, przewodniczący komisji Arkadiusz Mularczyk (PiS) odpowiada: – Myślę, że trafi na ostatnim posiedzeniu, na spokojnie, po wyborach.
Dorota Herman z Fundacji Kids, która zajmuje się m.in. wspieraniem samodzielnych rodziców, podkreśla, że te zmiany były bardzo oczekiwane. – W alimentach natychmiastowych ważne było uproszczenie procedury, możliwość ściągnięcia odpowiedniego druku z internetu i krótki czas na uzyskanie wyroku. Dzięki temu samodzielny rodzic nie musiał wydawać pieniędzy na prawnika, a alimenty miały być zasądzane w terminie do 14 dni – mówi.

Inny „Dobry start”

W kwietniu MRPiPS przygotowało projekt ustawy o świadczeniu „Dobry start”, czyli wypłacanym raz w roku wsparciu dla rodzin na zakup wyprawki szkolnej. Na stronie resortu pojawiła się informacja, że przy okazji tych prac: „Ministerstwo proponuje też m.in. podwyższenie kwoty kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z funduszu alimentacyjnego do 900 zł od października 2020 r. (dzisiaj jest to 725 zł, a od 1 października 2019 r. – 800 zł), rozszerzenie katalogu dochodów nieopodatkowanych składających się na dochód rodziny uprawniający do różnego rodzaju świadczeń, a także umożliwienie gminom samodzielnego pozyskiwania danych podatkowych z Ministerstwa Finansów”.
– To był niezwykle istotny zapis – podkreśla Dorota Herman. – Przyjęty w zeszłym roku przez rząd tzw. pakiet alimentacyjny podwyższał, po raz pierwszy od lat, kryterium dochodowe uprawniające do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego. Na posiedzeniach sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny podkreślałyśmy, że należy uzależnić ten próg od wzrostu najniższego wynagrodzenia. Żeby w kolejnym roku nie powtórzyła się absurdalna sytuacja, w której samotna pracująca matka z dzieckiem zostaje pozbawiona wsparcia z funduszu, bo dostaje minimalne wynagrodzenie. Minister Szwed mówił wówczas, że prace nad progiem będą podjęte na początku 2019 r. I tak się stało, ale potem coś poszło nie tak…
Dziś na stronie ministerstwa stoi informacja, że program „Dobry start” jest realizowany na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów, w którym jest mowa o 300 zł wypłacanych na ucznia. I ani słowa o rozwiązaniach z projektu ustawy „Dobry start”. Biuletyn Informacji Publicznej KPRM informuje, że planowany termin przyjęcia projektu przez RM to, znów, III kwartał 2019 r.

Piecza zastępcza, temat zastępczy

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej wpłynął do Sejmu w listopadzie 2018 r. i po pierwszym czytaniu został skierowany do komisji polityki społecznej i rodziny. Tkwi tam od 5 grudnia 2018 r. – Może chodzi o to, że wiele rozwiązań było autorskimi pomysłami wiceministra Marczuka, który odszedł już z MRPiPS – zastanawia się Joanna Luberadzka-Gruca z Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej. – Faktem jest, że ustawa wymaga pilnej nowelizacji. Wśród propozycji był zapis, by powiązać wynagrodzenie dla zawodowych rodziców zastępczych (dziś to min. 2 tys. zł brutto) z płacą minimalną. To konieczne, jeśli chcemy, by kandydatów na rodziców przybywało i by ci ludzie dokształcali się. Od 2015 r. nie powinniśmy mieć w instytucjonalnej pieczy dzieci poniżej 10. roku życia, a od 2021 – poniżej 7. W obecnej sytuacji to fikcja. W nowelizacji była próba uporania się z tym problemem w ten sposób, że jeśli już maluch trafi do domu dziecka, ustawodawca daje do 12 miesięcy na znalezienie mu miejsca w pieczy rodzinnej.
Dlaczego więc nikt nad projektem nie pracuje?
– Bo temat jest dla polityków niszowy, a dzieci nie mają siły przebicia – ucina Luberadzka-Gruca.