Jeszcze raz apeluję, aby na czas egzaminów szkolnych związki zawiesiły protest – powiedziała w środę wicepremier Beata Szydło przed kolejną turą rozmów z oświatowymi związkami zawodowymi. "My jesteśmy gotowi rozmawiać jak długo będzie trzeba, żeby podpisać porozumienie" – dodała.



Wicepremier zapowiedziała też prace nad nowym systemem wynagradzania nauczycieli.

W środę po godz. 13.00 rozpoczęło się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego o sytuacji w oświacie.

Reklama

Wicepremier kolejny raz powiedziała, że "Solidarność" zaakceptowała propozycję rządu. Wskazała, że te propozycje to 15-procentowy wzrost wynagrodzeń w 2019 r. (uwzględniając podwyżkę już wypłaconą w styczniu – PAP), skrócenie stażu i awansu zawodowego, zmiany w ocenie nauczycieli oraz określenie minimalnej wysokości dodatku za wychowawstwo (300 zł). "To jest tych pięć propozycji, które przedstawiliśmy centralom związkowym, związkom zawodowym. Dziś będziemy rozmawiać o tym, jakie są stanowiska w poszczególnych związków" - powiedziała Szydło.

"Nie podważamy tego, że nauczyciele powinni lepiej zarabiać, ale jeszcze raz chce przypomnieć: druga podwyżka w tym roku dla tego środowiska, a w ubiegłym roku była pierwsza część podwyżki. Chcemy wyjść na przeciw oczekiwaniom, przyśpieszymy w tym roku tę część podwyżkę, która była planowana na przyszły. To są warunki ze strony rządu stawiane bardzo uczciwie i rząd spełnia oczekiwania środowiska realizując kolejną transze podwyżki" - zaznaczyła wicepremier.

Reklama

Pytana, czy będą jeszcze jakieś nowe propozycje ze strony rządu, odpowiedziała, że rząd przedstawił propozycje i je podtrzymuje. "Dajemy realne propozycje" - podkreśliła. "Jeśli zostaną zaakceptowane nasze propozycje (...) to średnio dla nauczyciela dyplomowanego we wrześniu to będzie 500 zł podwyżki. Myślę, ze to są uczciwe warunki. W tej chwili państwo może przeznaczyć takie kwoty, ale poza finansami spełniamy również inne oczekiwania związków zawodowych, dotyczących innych wariantów, stawianych i proponowanych przez środowisko nauczycielskie" - mówiła Szydło.

"Chcemy też rozmawiać (...) i mówiły to też związki zawodowe, że doszliśmy do pewnego momentu, że nie da się już realnie spełniać oczekiwań płacowych nauczycieli ze względu na anachroniczny system wynagradzania nauczycieli i całą konstrukcję tego wynagradzania. Chcemy zmienić ten system i jest wola wszystkich stron, możemy o tym rozmawiać. Jeżeli będzie taka gotowość, jeżeli szybko przystąpimy do tych prac, to będziemy w stanie do końca tego roku szkolnego, czyli do końca czerwca wypracować to rozwiązanie i z nowym rokiem szkolnym wprowadzić już nowe zasady" - poinformowała wicepremier. Według niej, dla większości nauczycieli jest to bardzo ważny komunikat.

Na tzw. średnie wynagrodzenie składa się wynagrodzenie zasadnicze i dodatki określone w ustawie Karta nauczyciela. Dodatków jest kilkanaście: za wysługę lat, funkcyjne (wynikający z pełnienia funkcji kierowniczej, dla opiekuna stażu, dla wychowawcy klasy, nauczyciela doradcy, nauczyciela konsultanta), motywacyjny, za warunki pracy, za uciążliwość pracy, nagroda jubileuszowa, nagroda ze specjalnego funduszu nagród, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej, dodatkowe wynagrodzenie roczne (tzw. trzynastka), odprawa emerytalno-rentowa i odprawa z tytułu rozwiązania stosunku pracy, wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i doraźne zastępstwa.

Wysokość części dodatków przepisy uzależniają od wysokości wynagrodzenia zasadniczego (np. dodatek stażowy i wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe) – wzrost wynagrodzenia zasadniczego spowoduje automatyczny wzrost składników od niego zależnych. O wysokości innych dodatków decydują samorządy w regulaminach wynagradzania.

Nauczycielskie związki zawodowe od lat podkreślają, że wysokość tzw. średniego wynagrodzenia nijak się ma do rzeczywistych zarobków nauczycieli, gdyż dostają oni tylko po kilka dodatków z listy, a wysokość niektórych z nich jest niska. Od lat postulują, by system uprościć i część dodatków włączyć do pensji zasadniczej.

Przed środowym spotkaniem RDS Szydło powtórzyła też po raz kolejny, że chce podpisać porozumienie ze wszystkimi centralami związkowymi, "bo to oznacza, że podpisuje porozumienie z reprezentacją, która reprezentuje całe środowisko nauczycielskie". "Natomiast musi być wola z obu stron, ja jestem gotowa podpisać je z wszystkimi" - zadeklarowała.

Wicepremier po raz kolejny zaapelowała do stron by zawiesiły protest na czas egzaminów. "Jeszcze raz chcę zwrócić się do moich partnerów w rozmowie z apelem (...), aby na czas egzaminów szkolnych, które są przed nami już niebawem w kwietniu, i potem egzaminów maturalnych, związki zawiesiły protest. Natomiast my jesteśmy gotowi rozmawiać cały czas, jak długo będzie trzeba, żebyśmy porozumienie podpisali, ale nie może to odbywać się kosztem uczniów. Dlatego jeszcze raz prośba, żeby związki zdecydowały się na zawieszenie tego protestu w czasie egzaminów" – powiedziała Szydło.

Pytana, ile według rządu wyniesie koszt podwyżek takich, jakich domaga się Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych odpowiedziała, że 12 mld zł.

Z kolei przed wejściem na spotkanie Broniarz powiedział, że związek nie ma "delegacji ani legitymacji" do dalszego obniżenia oczekiwań dotyczących wzrostu wynagrodzeń. Pytany o koszt postulowanych przez ZNP podwyżek, Broniarz oszacował, że "jeżeli jednoprocentowy wzrost wynagrodzeń wynosi wg Ministerstwa Edukacji Narodowej ok. 400 mln zł, to naszym zdaniem, uwzględniając podwyżki już wypłacone, będzie to kwota ok. 8 mld zł".

We wtorek w imieniu rządu Szydło zaproponowała związkowcom "inne ukształtowanie wzrostu wynagrodzeń w oświacie", tak by we wrześniu wynagrodzenia nauczycieli wzrosły nie o 5, a o ponad 9 proc. Z kolei prezes ZNP i FZZ przedstawili nowy postulat - wycofali się z podwyżki o 1000 zł, na rzecz 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń. Według związkowców, oznacza to dla nauczyciela stażysty na poziomie zwiększenia wynagrodzenia o jakieś 720-730 zł. miesięcznie, natomiast dla nauczyciela dyplomowanego to kwota około 990 zł.

W ramach negocjacji płacowych, które rozpoczęły się w styczniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych pięcioprocentowych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc. zapowiedziane w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło. Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą – od stycznia 2019 r. (w zależności od stopnia awansu wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wzrosło od stycznia od 121 zł do 166 zł brutto).

Trzecią podwyżkę nauczyciele mają otrzymać – zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji – we wrześniu 2019 r. Pierwotnie trzecią podwyżkę nauczyciele mieli dostać styczniu 2020 r.

Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku "na start" nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowymi i mianowanym.

Z kolei na nadzwyczajnym posiedzeniu RDS, które odbyło się w poniedziałek, do dotychczasowych propozycji MEN wicepremier Szydło dodała skrócenie ścieżki awansu zawodowego, m.in. stażu dla nauczyciela stażysty do 9 miesięcy, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł i zmniejszenie biurokracji.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. ZNP podało w niedzielę, że w strajku chce wziąć udział 79,5 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.

MEN podaje, że według danych przekazanych przez kuratorów oświaty od dyrektorów odsetek szkół, w których przeprowadzono referenda strajkowe, wynosi 58,7 proc. Według Państwowej Inspekcji Pracy spory zbiorowe prowadzi 42,76 proc. placówek.

Niezależnie od tego w siedzibie Kuratorium Oświaty w Krakowie trwa strajk okupacyjny i protest głodowy prowadzony przez nauczycieli z oświatowej "S". W poniedziałek troje nauczycieli zawiesiło protest głodowy. W kuratorium oświaty głodówkę prowadzą wciąż trzy osoby. Jednocześnie ośmioro innych nauczycieli kontynuuje okupację.