Tejchman: Bądźmy poważni [KOMENTARZ]

Marek Tejchman
Marek TejchmanDGP / Wojtek Gorski
21 lutego 2019

Coraz częściej dopada mnie przerażająca myśl – a co jeśli politycy naprawdę nie mają w głowach żadnego planu ani celu? Czy to możliwe, żeby w sprawach, które dotyczą majątku, mieszkań, pracy i pieniędzy setek tysięcy ludzi po prostu starali się kopnąć kamień politycznego zobowiązania jeszcze trochę dalej? Czy to możliwe, żeby rządzący odsuwali od siebie problem i starali się – zamiast przemyślanego długofalowego rozwiązania – wprowadzić w życie pomysły, których jedyną zaletą będzie możliwość wskazania, że spełniono nieprzemyślane wyborcze zobowiązanie?

Czy to możliwe, żeby wprowadzać rozstrzygnięcia, które nie tylko nie rozwiązują systemowych problemów, ale jeszcze stawiają pod znakiem zapytania stabilność systemu finansowego? Co więcej: czy to możliwe, żeby Polska jako kraj – rozumiany jako rządzący i opozycja – prowadziła taką politykę zagraniczną, gdzie jedynym kryterium podejmowania decyzji będzie perspektywa najbliższego sondażu wyborczego, którym będzie można dołożyć frakcyjnemu rywalowi? Czy to możliwe, żebyśmy wprowadzali długoterminowe rozwiązania ustawodawcze i ogłaszali strategiczne decyzje, kierując się perspektywą kilku tygodni?

Czy to możliwe, żebyśmy poważną politykę mieszali z osobistymi wojnami i karczemnymi kłótniami? Przecież gdybyśmy byli krajem, który nie potrafi formułować długoterminowych celów, w którym polityczny dialog toczyłby się w oderwaniu od rzeczywistości, w którym żylibyśmy w świecie mitów, a nie faktów i liczb, to można byłoby nas przecież traktować jak pożałowania godną republikę bananową, której władzom ambasady obcych państw wysyłają listy z żądaniami.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.