Przeciwnicy prezydenta Jovenela Moïse’a żądają jego ustąpienia i nazywają go amerykańską marionetką.
Manifestacje w stołecznym Port-au-Prince wybuchły 7 lutego, po tym jak ujawniono informacje, że wysoko postawieni urzędnicy – w tym prezydent Jovenel Moïse – są uwikłani w skandal korupcyjny, w wyniku którego z funduszy na rozwój społeczny zniknęły niemal 4 mld dol. Pieniądze pochodziły z zawartego mimo sprzeciwu Stanów Zjednoczonych kontraktu między Haiti a Wenezuelą w ramach grupy Petrocaribe.
Petrocaribe to sojusz powołany do życia jeszcze w 2005 r. przez byłego prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza. W jego ramach Caracas sprzedawało Haiti ropę po preferencyjnych cenach, by pozyskać sprzymierzeńców w regionie. Zaoszczędzone środki Port-au-Prince miało wydawać na rozwój społeczny. Umowa gwarantowała Haitańczykom paliwa o 40 proc. tańsze od cen rynkowych. Reszta była rozłożona na 25 lat jako nisko oprocentowany kredyt. Haitańskim władzom, które od lat borykają się z poważnymi problemami gospodarczymi, taki układ był na rękę, jednak doprowadził do szybkiego wzrostu zadłużenia wobec Wenezueli.