Na zamówienie episkopatu RFN powstał raport, który odsłania skalę przestępstw seksualnych popełnionych przez osoby duchowne w tym kraju. Mowa w nim o 1670 sprawcach i 3677 niepełnoletnich ofiarach napastowania seksualnego.
Wczoraj podczas zgromadzenia plenarnego episkopatu kardynał Reinhard Marx podsumował 350-stronicowy dokument. Ale wbrew planom biskupów jego streszczenie wyciekło do prasy i już 12 września pisały o nim internetowe wydania tygodników „Der Spiegel” i „Die Zeit”.
– Chcę powiedzieć jasno, że molestowanie seksualne jest przestępstwem. Winni muszą zostać ukarani – mówił kardynał Marx. – Za wszystkie błędy i ból przepraszam – dodał.
Reklama
Raport powstawał w latach 2014–2018 pod okiem gremium złożonego z psychologów, psychiatrów, kryminologów i socjologów pracujących na uniwersytetach: w Mannheim, Heidelbergu i Gießen. To od nazw uniwersyteckich miast zaangażowanych w śledztwo wzięła się nieformalna nazwa dokumentu „Raport MHG”. Zadaniem zespołu było uwzględnienie możliwie największej liczby przypadków wykorzystywania seksualnego przez duchownych w latach 1946–2014. Oparli badania na 38 tys. aktach kościelnych z 27 niemieckich diecezji oraz na przeprowadzonych wywiadach.
Największą grupę ofiar – 969 – stanowili ministranci

Reklama
Streszczenie raportu, które trafiło do mediów, koncentruje się na danych liczbowych. Wskazuje, że w powojennej historii kościoła w Niemczech 1670 księży, zakonników i diakonów wykorzystało seksualnie 3677 nieletnich. Większość poszkodowanych, 63 proc., to niepełnoletni chłopcy. Ponad połowa ofiar nie miała więcej niż 14 lat. Trzy czwarte znało swoich oprawców ze względu na uczestnictwo w zajęciach związanych z kultem religijnym. Największą grupę poszkodowanych stanowili ministranci: 969. Niektórzy duchowni wielokrotnie molestowali dzieci. W 96 przypadkach akta wskazują na seryjnych sprawców. Na koncie każdego z nich znajduje się 100 udokumentowanych wykroczeń. Nie udało nam się dowiedzieć, jakiego rodzaju przestępstw seksualnych dopuścili się księża, diakoni i zakonnicy. Ujawniono natomiast, że w przypadku jednego na sześć zdarzeń raport stwierdza dokonanie gwałtu na nieletnim.
Tygodnik „Die Zeit” podał, że łącznie wymienieni w raporcie sprawcy stanowią 4,4 proc. duchowieństwa aktywnego w latach 1946–2014.
W świetle niemieckiego prawa za wykorzystywanie seksualne nieletnich grozi kara do 10 lat więzienia. Jak wskazują autorzy raportu, informacje o większości przestępstw nigdy nie wyszły poza kościelne mury. Tylko jedna trzecia sprawców doczekała się procesów kościelnych prowadzonych w oparciu o prawo kanoniczne. Większość spraw zakończyła się lekkimi karami. Księża musieli przejść na wcześniejszą emeryturę, otrzymywali zakaz odprawiania mszy, byli kierowani na rekolekcje lub przeniesieni do innych parafii. W tym ostatnim przypadku autorzy wskazują na powtarzające się nadużycia: po przeniesieniu do nowej wspólnoty nikogo nie informowano o czynach popełnionych przez księdza. Spośród 1670 sprawców tylko 41 zostało usuniętych z duchowieństwa, a na 88 kolejnych nałożono ekskomunikę. Jak podał „Die Zeit”, 38 proc. sprawców doczekało się procesów karnych – przestępstwo zgłosiły najczęściej ofiary lub ich rodziny. Struktury kościelne informacje o możliwości popełnienia przestępstwa przekazały organom śledczym zaledwie 122 razy, co przekłada się na 7,3 proc. wszystkich spraw wyliczonych przez autorów raportu .
W Niemczech przynależność do Kościoła katolickiego deklaruje 23,3 mln osób, a liczbę księży katolickich szacuje się na 13,5 tys.