Związki stały się sposobem na wspólne przeżywanie przyjemności, podczas gdy jeszcze sto lat temu były etatową pracą. W tym świetle nie dziwi, że ludzie coraz częściej decydują się na życie w osobnych domach, nawet jeśli tworzą z kimś parę - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Marina Adshade.
Zajmuje się pani ekonomią seksu. To, że ekonomiści zaglądają ludziom do portfeli, jest samo przez się zrozumiałe. Ale że chcą zaglądać do łóżek i serc? Po co?
To pytanie pada za każdym razem, gdy mówię laikom, co robię na uniwersytecie, ale zazwyczaj bardzo szybko po tym pierwszym odruchu intuicyjnego oburzenia dochodzą oni do wniosku, że nie jest to całkiem pozbawione sensu. Ekonomia to przecież z greckiego nauka o prawach rządzących gospodarstwem domowym, a każdy adept ekonomii na pierwszym roku studiów dowiaduje się, że gospodarstwo domowe jest podstawową jednostką gospodarki. Stąd moje zainteresowanie tym, jak tworzą się gospodarstwa domowe, jakie mechanizmy kierują ludźmi, gdy podejmują decyzje o rozpoczęciu lub zakończeniu związku, o posiadaniu dzieci, o tym, czy pozostać lojalnym czy zdradzić itd.