Słaby występ naszych piłkarzy na mistrzostwach świata w Rosji błyskawicznie zszedł na drugi plan po sensacyjnym odpadnięciu z dalszej rywalizacji reprezentacji RFN. Niemiecki zespół nie przypominał zupełnie formą mistrzów świata, a jednym z istotnych problemów było zacięcie się modelu, który przez lata zapewniał reprezentacji liczne sukcesy.
Okazało się, że najlepsza wizytówka multi-kulti, jaką stanowiła przez lata drużyna Niemiec, nie stanowi już monolitu. Niesnaski wokół piłkarzy o pochodzeniu migracyjnym skutecznie zepsuły atmosferę wokół drużyny mistrzów świata, doprowadzając do jej najgorszego występu w historii. Piłkarze, którzy przez lata dodawali machinie finezji i polotu, stali się jej największym obciążeniem. Ta historia pokazuje jak w soczewce, że model multi-kulti, choć przyniósł Niemcom w przeszłości sukcesy, będzie coraz trudniejszy do utrzymania.
Żeby zrozumieć jedną z kluczowych przyczyn porażki Niemiec i zepsucia się atmosfery wokół kadry, trzeba cofnąć się do połowy maja, gdy dwóch czołowych piłkarzy reprezentacji o tureckich korzeniach – Mesut Özil i İlkay Gündoğan – oficjalnie spotkało się z prezydentem Turcji Recepem Erdoğanem. Niemców szczególnie musiała rozdrażnić scena wręczenia Erdoğanowi przez jednego z piłkarzy koszulki z podpisem „Dla mojego prezydenta”. Trudno sobie wyobrazić sytuację, która mogłaby bardziej rozwścieczyć niemieckich fanów.