Wymiana polsko-białoruska. Każdy kij jest dobry, by uderzyć w opozycję

Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof KwiatkowskiNewspix / DAMIAN BURZYKOWSKI
5 lipca 2018

NIK zawarła ze swoim odpowiednikiem z Mińska umowę przewidującą, że obie instytucje będą dzieliły się ze sobą informacjami. Problem w tym, że KDK jest wykorzystywany przez władze do represjonowania środowisk niezależnych.

Porozumienie podpisane 29 maja przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego i przewodniczącego Komitetu Kontroli Państwowej (KDK) Leanida Anfimaua przewiduje również organizację szkoleń, a także wspólne kontrole.

NIK ma interes w tym, by współpracować z Białorusinami. Przykładem mogą być finansowane z polskich środków inwestycje w infrastrukturę poprawiającą stan środowiska w zlewni Bugu na pograniczu obu krajów. – Modernizacja oczyszczalni ścieków w Brześciu odbywała się z wykorzystaniem pieniędzy z polskiego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Prawidłowość ich wydatkowania i osiągnięty efekt ekologiczny były sprawdzane w ramach wspólnej kontroli polsko-białorusko-ukraińskiej – mówi rzecznik NIK Ksenia Maćczak. Bez umowy taka kontrola nie byłaby możliwa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.