PAP dowiedziała się o tym w piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Rzecznik sądu Wojciech Małek potwierdził, że 13 stycznia sąd przyznał Czumie 75 tys. zł zadośćuczynienia oraz 14 tys. zł odszkodowania. "Strony wniosły o uzasadnienie pisemne, co oznacza, że mogą być złożone apelacje" - dodał Małek.

"Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym, ale będę musiał podjąć jakąś decyzję" - mówił kandydat na ministra o tej sprawie. Będzie miał on jako minister "zwierzchni nadzór" nad działalnością administracyjną sądów (ale nie nad orzekaniem).

Decyzję sąd okręgowy podjął w czwartym już procesie z wniosku Czumy o odszkodowanie

Trzy poprzednie wyroki uchylał Sąd Apelacyjny w Warszawie.

W marcu 1980 r. Czuma został skazany - m.in. razem z Bronisławem Komorowskim, obecnie marszałkiem Sejmu - na trzy miesiące za zorganizowanie opozycyjnej manifestacji pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Uznano ich za winnych tego, że "odnosili się bez szacunku i pogardliwie wobec Narodu Polskiego, zarzucając mu m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym".

Wyrok wydał sędzia Andrzej Kryże (późniejszy wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS)

Śledztwo w sprawie tego wyroku prowadzi pion śledczy IPN; Czuma był już przesłuchiwany. Kryże mówi, że rozpatrywał tylko odwołanie od orzeczenia kolegium ds. wykroczeń, a karę z kolegium złagodził. Jego wyrok uchylił w 1996 r. Sąd Najwyższy.

Po tym Czuma wystąpił o odszkodowanie domagając się w sumie ok. 700 tys. odszkodowania oraz zadośćuczynienia za okres aresztowania i po nim - kiedy nie mógł znaleźć pracy i nie miał stałego źródła dochodów.

Jak zeznawał Czuma w SO, po wyjściu z więzienia nie mógł znaleźć stałej pracy, odmawiały mu jej także instytucje kościelne, argumentując, że nie chcą kłopotów z SB. Z tego powodu Czuma nie dostał pracy ani na KUL, ani w administracji cmentarza. Dodał, że pobyt w areszcie zaostrzył jego dolegliwości artretyczne, które administracja więzienna lekceważyła, mówiąc skazanemu, że nie jest w sanatorium.