"Sprzeciwiamy się natomiast odwoływaniu się do niepotwierdzonych, obiegowych opinii i stereotypów i to w wypowiedziach premiera polskiego rządu, publikowanych także za granicą. Krzywdzi to tysiące uczciwych sędziów, którzy są ważną częścią polskiego państwa" - głosi oświadczenia rzecznika SN przekazane we wtorek PAP.

Sędzia Laskowski odniósł się do ostatnich wypowiedzi Morawieckiego na temat polskiego wymiaru sprawiedliwości, m.in. artykułu opublikowanego w zeszłym tygodniu na portalu tygodnika "Washington Examiner".

W artykule tym premier Morawiecki napisał, że Polski wymiar sprawiedliwości jest "głęboko wadliwy" oraz "sprzyja nepotyzmowi i korupcji". Dodał, że rząd PiS został wybrany, by go naprawić. Według premiera, "żaden demokratyczny naród nie może długo akceptować, by któraś z gałęzi władzy była niezależna od systemu kontroli i równowagi oraz odpowiedzialności publicznej". Zdaniem szefa rządu "taki jest obecnie status polskiego wymiaru sprawiedliwości".

Reklama

Premier tłumaczył, że w czasie obrad Okrągłego Stołu gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu pozwolono na obsadzenie w sądach postkomunistycznych sędziów z czasów komunizmu. "Sędziowie ci dominowali w naszym wymiarze sprawiedliwości przez kolejne ćwierć wieku. Niektórzy z nich wciąż pracują" - wskazano w tym artykule.

Reklama

"Ponadto sędziowie przydzielani są do spraw przez swoich popleczników, bez publicznego nadzoru" - napisał premier. "Korzyści dla przyjaciół; zemsta przeznaczona dla rywali. W przypadkach, gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki. Postępowania czasem przedłużają się w nieskończoność, działając na korzyść bogatych i wpływowych pozwanych. Wymiar sprawiedliwości zbyt często jest niedostępny dla tych, którym brak politycznych wpływów i pokaźnych kont bankowych" - dodał Morawiecki.

Odnosząc się do tych stwierdzeń sędzia Laskowski podkreślił, że "teza o dominacji w SN sędziów okresu komunizmu jest chybiona i nie może stanowić obiektywnej podstawy do grupowego przenoszenia w stan spoczynku 40 proc. sędziów". "Sam fakt orzekania w czasach PRL nie świadczy o tym, że dany sędzia sprzeniewierzył się niezawisłości i postępował niegodnie. Jeśli Pan Premier dysponuje wiadomościami na temat konkretnych spraw i konkretnych sędziów powinien przedstawić je publicznie, a nie posługiwać się krzywdzącymi uogólnieniami" - zaznaczył rzecznik SN.

Jak dodał premier "podobnie postąpić powinien wtedy, gdy stwierdza w odniesieniu do spraw sądowych, że +gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki+". "Wiedza o takich sprawach powinna być udostępniona przez Pana Premiera organom ścigania. Środowisko SN popiera bezwzględne ściganie i surowe karanie sprzedajnych sędziów" - zaznaczył.

"Sprzeciw budzi natomiast zagadkowa teza o praktyce kupowania spraw przez sędziów. Nie możemy pogodzić się również z kierowanym wprost do SN zarzutem rzekomego sprzyjania przestępcom wyłudzającym VAT" - napisał w oświadczeniu Laskowski.

Według sędziego zaznaczyć trzeba także, że SN - będący częścią wymiaru sprawiedliwości III RP - nie współuczestniczył w uwolnieniu od odpowiedzialności karnej b. wicepremiera PRL Stanisława Kociołka. "SN w 2015 r. uwzględnił w tej sprawie kasację prokuratora i uchylił wyroki uniewinniające" - oświadczył Laskowski.

W niedzielę podczas uroczystości w Szczecinie w 47. rocznicę Grudnia 1970 r. premier mówił, że w 2013 r. po blisko 20 latach sąd pierwszej instancji uniewinnił Kociołka, a rok później sąd apelacyjny utrzymał tę decyzję. "Nie dostaliśmy go, bo taka była III Rzeczpospolita, taki był wymiar sprawiedliwości III RP. Wymiar sprawiedliwości, który w dużym stopniu był kontynuacją poprzedniego systemu, tego systemu, z którego wywodził się kat Trójmiasta, jak brzmią słowa tej samej piosenki" - dodawał szef rządu.

SN uchylił wyrok uniewinniający Kociołka w kwietniu 2015 r. i wskazał wówczas, że w ponownym procesie trzeba zbadać, czy Kociołek godził się, że 17 grudnia 1970 r. robotnicy stoczni gdyńskiej staną naprzeciw wojska. Kociołek zmarł kilka miesięcy później, w wieku 82 lat.

W piątek Senat przyjął bez poprawek nową ustawę o SN. Ustawa trafiła do prezydenta Andrzeja Dudy, który złożył jej projekt. Ustawa wprowadza możliwość składania do SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki polskich sądów, w tym z ostatnich 20 lat. W SN powstaną dwie nowe izby - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna - z udziałem ławników wybieranych przez Senat. Ta druga będzie prowadziła postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Ustawa przewiduje też przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta RP (dziś ten wiek to 70 lat).

Sędzia Laskowski zaznaczył jednocześnie, że poprzeć należy system losowego przydzielania spraw poszczególnym sędziom w sądach powszechnych. "System taki powinien jednak konsekwentnie działać także w SN i Trybunale Konstytucyjnym, czego dotychczasowe reformy nie przewidziały" - dodał.