W trakcie sobotniego przemówienia na kongresie PiS prezes partii mówił m.in. o projekcie dotyczącym służby zagranicznej, który znajduje się w sejmowej podkomisji. Zakłada on, że funkcjonariusze i współpracownicy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa nie będą mogli pełnić służby zagranicznej. "Tę ustawę trzeba w końcu uchwalić, bo panie ministrze (spraw zagranicznych), kłaniałem się panu, ale złogów jest tam u pana dużo i trzeba zmieniać" – podkreślił prezes PiS.
Szef MSZ pytany, o jakie "złogi" chodziło prezesowi PiS odpowiedział, że chodzi o ludzi, których "będzie można pozbyć się z ministerstwa, którzy nie pracują od lat, zajmują stanowiska, mają niedopasowane wykształcenie do profilu resortu".
"To będzie możliwe, jeśli ustawa wejdzie w życie, ta ustawa jest już od jakiegoś czasu w Sejmie, potrzebuję narzędzia do tego, żeby ten resort zreformować i zmienić" - powiedział dziennikarzom Waszczykowski.
"Jeśli dostanę to narzędzie, czyli nową ustawę o służbie zagranicznej oczywiście będzie można tę reformę przeprowadzić, ale to wszystko zależy w tej chwili od parlamentarzystów, a nie od rządu" - dodał.
Pytany, czy po tych słowach prezesa PiS parlamentarzyści przyspieszą pracę nad tym projektem ustawy odpowiedział, że ma taką nadzieję.
"Też rozmawiałem z parlamentarzystami dzisiaj i zwracałem im uwagę, że przecież czekamy od kilku miesięcy na to i ten instrument, którego domaga się prezes, jest w rękach parlamentarzystów" - podkreślił.
Pytany, czy jest spokojny o swoje stanowisko odpowiedział: "tak, jestem spokojny"
Dopytywany, czy słowa Jarosława Kaczyńskiego to "żółta kartka" dla niego odpowiedział, że nie, ponieważ prezes chwalił resort za wyniki dyplomacji. (PAP)