Stołeczny sąd uznał w cywilnej sprawie przeciw prezesowi TK za nieważne pełnomocnictwo dla adwokata podpisane przez prezes Julię Przyłębską - jako rzekomo niewłaściwie wybraną na prezesa. Sędzią przewodniczącym był Wojciech Łączewski. Jak głosi oświadczenie TK przekazane w piątek PAP, poza jurysdykcją sądu cywilnego, a nawet całego sądownictwa powszechnego, są sprawy dotyczące wyboru prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Do sprawy odniósł się na antenie TVP Info adwokat i sędzia Trybunału Stanu Piotr Andrzejewski, który powiedział, że "ocieramy się o pełen absurd funkcjonowania sędziego, który posuwa się daleko poza tym, na co zezwala mu wykonywanie władzy sądowniczej".

Jak mówił Andrzejewski, "wszystko zaczyna się od prowokacji godzącej w funkcjonowanie państwa i prawa przez człowieka, który wnosi skargę konstytucyjną (...) która ma dotyczyć tylko niezgodności aktu normatywnego z konstytucją i sprzeczności w samym systemie funkcjonowania i uchwalania funkcjonującego prawa". "Natomiast nie ma tam możliwości składania tego typu skargi na prawidłowość wyboru organu albo kwestionowania legalności jego powołania" - dodał.

Reklama

Dlatego też, według sędziego Andrzejewskiego, "Trybunał Konstytucyjny powinien zrobić to, co zrobił, tzn. nie przyjąć, a przynajmniej oddalić taką skargę jako bezprzedmiotową".

"Należy się zastanowić co zrobić, jeżeli mamy do czynienia z sędzią, co do którego istnieje podejrzenie (...) zaciemniania politycznego", który "nie tylko anarchizuje, ale łamie jawnie podstawowe zasady funkcjonowania prawa" - wykazywał.

"Nie przypuszczałem, że w Polsce dojdzie do tak absurdalnego funkcjonowania władzy sądowniczej, ale my musimy się zachowywać racjonalnie, więc racjonalnie - przede wszystkim - musimy złożyć wniosek o wyłącznie tego sędziego" - powiedział.

Andrzejewski podkreślał jednocześnie, że "sędzia sam nie ma uprawnień do podważania legalności funkcjonowania organu państwa tylko dlatego, że mu się nie podoba sposób jego powołania, a powołanie tutaj zostało ocenione właściwie. Ten organ funkcjonuje, a sam sędzia nie może obalić tego domniemania".

Zdaniem sędziego powinino się zawiadomić organa ścigania o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa przez sędziego "i powinien być wniosek o uchylenie mu immunitetu i jednocześnie o badania psychiatryczne, bo tutaj jest coraz więcej danych, że możemy mieć do czynienia z osobą niezrównoważoną. Jest to głęboko posunięta patologia, a jeżeli jest takie podejrzenie, to trzeba złożyć wniosek o jego wykluczenie" - dodał. (PAP)