Reklama

Rozpisano je po listopadowej dymisji centroprawicowego premiera Bojko Borysowa, który po raz drugi nie dokończył kadencji.

Do udziału w wyborach zgłosiło się 13 partii, dziewięć koalicji i 21 kandydatów niezależnych. Łącznie 4732 kandydatów walczy o 240 miejsc w jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym o czteroletniej kadencji.

Komisja, badająca dokumenty komunistycznej SB, poinformowała, że żadna partia nie zwróciła się o zbadanie ewentualnej agenturalnej przeszłości kandydatów. Po rejestracji przez Centralną Komisję Wyborczą (CKW) wszyscy będą sprawdzani z urzędu.

Według sondaży z ostatnich tygodni szanse na wejście do parlamentu ma pięć, najwyżej sześć sił politycznych. Prawie wyrównane są szanse centroprawicowej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) byłego premiera Borysowa i lewicowej koalicji sześciu partii „BSP na rzecz Bułgarii”, w której główną siłą jest Bułgarska Partia Socjalistyczna pod przewodnictwem Kornelii Ninowej. Wejdą również nacjonalistyczna koalicja Zjednoczeni Patrioci, partia tureckiej mniejszości DPS (Ruch na rzecz Praw i Swobód), partia Wola biznesmena Weselina Mareszkiego i prawdopodobnie centroprawicowa koalicja Reformatorski Blok.

Na razie - zdaniem socjologów - słabe szanse na przekroczenie 4-procentowego progu mają: konkurencyjna wobec DPS proturecka partia DOST, dwa centroprawicowe ugrupowania - Tak, Bułgaria i Nowa Republika oraz lewicowa koalicja Ruch 21-ABV.

Formalnie na mocy uchwalonej w maju 2016 roku ordynacji wyborczej głosowanie jest obowiązkowe, lecz w czwartek Trybunał Konstytucyjny zniósł sankcje, przewidziane za nieuczestniczenie w głosowaniu, czym pozbawił sensu ten zapis w ordynacji. W ubiegłorocznych wyborach prezydenckich zapis ten i tak nie przyniósł spodziewanego podniesienia frekwencji.

Głównym elementem programów wyborczych są dochody obywateli. Partie i koalicje prześcigają się w obietnicach podniesienia płac i emerytur. Partia GERB, która podczas swej pierwszej kadencji utrzymywała zamrożone emerytury, obiecuje 50-procentową podwyżkę płac i emerytur, a dla nauczycieli nawet 100-procentową. Nieco bardziej umiarkowane są zapowiedzi lewicy, za to jedna z koalicji centroprawicowych mówi nawet o trzykrotnym podniesieniu emerytur.

Zdaniem obserwatorów podniesienie dochodów, trzymanych na najniższym w UE poziomie, jest nieuniknione. Niskie dochody spowodowały bezprecedensową falę emigracji - według niektórych szacunków do 2-2,5 mln osób - i brak rąk do pracy w kraju.

W dążeniu do zmian partie wprowadziły do swoich list obok znanych polityków szereg nowych ludzi – dziennikarzy, aktorów, piosenkarzy, sportowców. Doszło do paradoksów, bowiem na liście DPS pojawił się dawny nacjonalista, na liście centroprawicowej Nowej Republiki skandalizujący piosenkarz, dawny oponent tej partii, a w protureckim DOST jedna z ikon antykomunistycznych protestów sprzed 27 lat. GERB włączył mistrza kickboxingu, BSP – olimpijskiego mistrza w strzelectwie.

Przed organizatorami wyborów stoi jednak poważny problem, który może stać się przyczyną ewentualnego unieważnienia głosowania. W ordynacji wyborczej przewidziano głosowanie za pomocą maszyn w pierwszych po prezydenckich wyborach z 2016 roku. CKW to wymaganie zignorowała, ale w styczniu Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że jest ono obowiązkowe i w każdym z ok. 12400 lokali wyborczych maszyny do głosowania powinny się znaleźć. W kraju takich maszyn nie ma, dla próbnego głosowania w listopadzie 2016 roku wynajęto 500. CKW ogłosiła zatem przetarg, na który wpłynęła tylko jedna oferta.

Zdaniem ekspertów znalezienie lub wyprodukowanie 12400 maszyn do głosowania jest w tak krótkim czasie niemożliwe. Brak maszyn według prawników daje podstawę do zakwestionowania wyników wyborów, gdyż zostaną przeprowadzone sprzecznie z ordynacją. W sprawie, ale dopiero po głosowaniu, ma wypowiedzieć się Trybunał Konstytucyjny.

I tak do prognoz, że z uwagi na równowagę między dwiema głównymi siłami politycznymi może dojść do sytuacji patowej i powtórzenia głosowania na wzór hiszpański, dochodzą przypuszczenia, że TK może ogłosić, że wybory są nieważne.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)