Senacka komisja rodziny, polityki senioralnej i społecznej rozpatrywała senacki projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Według projektodawców kobiety urodzone w 1953 r., które odeszły na wcześniejszą emeryturę w 2008 (w wieku 55 lat), nie miały możliwości przeciwdziałania skutkom reformy emerytalnej z 2013 r. "Tak jak poprzednie roczniki, nie wiedziały, że odchodząc na wcześniejszą emeryturę, będzie im ona odliczona od podstawy wymiaru powszechnej emerytury" - napisano w uzasadnieniu.

Reforma emerytalna zmieniła od 1 stycznia 2013 r. zasady naliczania wysokości świadczenia dla osób, które przeszły na wcześniejszą emeryturę. Polegają one na odliczeniu od podstawy emerytury kwot wcześniej pobranych świadczeń. Kobiety urodzone w 1953 r. osiągnęły wiek emerytalny w 2013 r., kiedy obowiązywała już reforma.

Reklama

Przed reformą emerytalną z 2013 r. kobiety, które zdecydowały się odejść na wcześniejszą emeryturę, po osiągnięciu 60 lat (i po spełnieniu pewnych warunków), miały prawo do pełnej kwoty świadczeń.

Senator Marek Martynowski (PiS) zgłosił wniosek o odrzucenie projektu. "Każdy z senatorów chciałby wszystkie grupy społeczne uszczęśliwić, ale my musimy patrzeć na rzeczywistość, a ta, przez pryzmat ocen skutków regulacji, no niestety nie będzie zadowalająca dla wszystkich grup" - mówił. Jak zaznaczył, nie stać nas na wprowadzenie proponowanych przepisów w życie.

Negatywnie projekt ocenił resort rodziny, pracy i polityki społecznej. "Gdyby rozważać możliwość uwzględnienia tego postulatu, to można się spodziewać również tego, że tego typu propozycje mogą dotyczyć kolejnych roczników" - wyjaśniał wiceminister Marcin Zieleniecki.

Zdaniem wiceministra problem rocznika 1953 r. wynika ze styku starego systemu emerytalnego z nowym. "To są problemy o charakterze przejściowym. Jest to związane z tym, że część osób mogła nabyć prawo do emerytury zarówno według starych zasad, jak i nowych zasad, obowiązujących w nowym systemie" - wyjaśniał.

Według wyliczeń MRPiPS wprowadzenie proponowanych zmian spowodowałoby wzrost rocznych wydatków FUS o ok. 216 mln zł. Zieleniecki przyznał, że w FUS nie ma na to zabezpieczonych środków. "Nasze stanowisko w tym przypadku jest jednoznacznie negatywne i z powodów finansowych i z powodów merytorycznych" - uzasadniał. (PAP)