W pierwszy weekend listopada 2021 roku, w wielu miastach Polski, odbyły się marsze pod hasłem "Ani jednej więcej", upamiętniające śmierć 30-letniej Izy z Pszczyny. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do jej zgonu.

Jakie są obowiązujące regulacje prawne, dotyczące aborcji w Polsce? Czy lekarze słusznie obawiają się odpowiedzialności karnej za jej dokonanie? Jaki wpływ na ich decyzje ma debata publiczna, dotycząca praw kobiet w Polsce?

Reklama

Te kwestie, w rozmowie z Martą Zdanowską (Infor.pl) wyjaśnia Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Zapraszamy do wysłuchania najnowszego odcinka podcastu "DGPtalk: Z pierwszej strony". Gośćmi Marty Zdanowskiej są komentatorzy i uczestnicy aktualnych wydarzeń w kraju.

Reklama

Czy lekarze mają powody, aby bać się odpowiedzialności karnej za dokonanie aborcji?

Tutaj odpowiedź jest niejednoznaczna.

Rzeczywiście, kodeks karny przewiduje odpowiedzialność lekarza, który wykona aborcję poza warunkami, wskazanymi w Ustawie o planowaniu rodziny.

Do tej pory nie było sprawy sądowej, sprawy karnej, przeciwko lekarzowi, który przerwałby ciążę ze względu na zagrożenie dla zdrowia lub życia osoby w ciąży.

Raczej chodzi tutaj o to potencjalne zagrożenie i cały kontekst polityczny, dotyczący dostępu do aborcji w Polsce – wyjaśnia Kamila Ferenc.

Jakie są obowiązujące regulacje prawne, dotyczące aborcji w Polsce?

Na kwestię aborcji, musimy patrzeć bardzo szeroko. Musimy sięgnąć pamięcią aż do 1993 roku, kiedy wprowadzono, dziś już okrojoną, ale nadal obowiązującą, Ustawę o planowaniu rodziny i kiedy prawo zostało zaostrzone.

Musimy zwrócić uwagę na to, że lekarze zyskali prawo do powoływania się na klauzulę sumienia. Ale także na ten wyrok Trybunału z zeszłego roku, który rzeczywiście jeszcze mocniej "dokręcił śrubę" restrykcji aborcyjnych – podkreśla Ferenc.

Czy przypadek Izy z Pszczyny jest odosobniony?

Analizując praktykę stosowania prawa antyaborcyjnego w Polsce, ale też na świecie, trzeba powiedzieć, że kobiety umierają z powodu braku dostępu do aborcji. Ameryka Łacińska zna bardzo wiele takich spraw. One kończyły się m.in. przed Komitetem Praw Człowieka ONZ.

To pokazuje, że sytuacja z Pszczyny nie jest przypadkiem, ani nie jest kwestią indywidualnego błędu lekarskiego. Ona jest wynikiem polityki antyaborcyjnej.

Trzeba to sobie powiedzieć jasno. Dzieje się to tam, gdzie są ograniczenia, nakazy i zakazy, gdzie możliwość decydowania o kwestiach, związanych tak mocno ze zdrowiem i życiem prywatnym, a do takich należy aborcja, jest odebrana kobiecie i staje się tak naprawdę przedmiotem decyzji polityków, lekarzy, urzędników.

To wszystko sprawia, że to prawo w praktyce jest martwe, bo ono nie jest egzekwowalne w prosty sposób – stwierdza Kamila Ferenc.

Kamila Ferenc – prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji. Absolwentka prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Doświadczenie zawodowe zdobywała w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i kancelariach prawnych.