Gościem Marcina Cichońskiego w podcaście "DGPtalk: Po stronie kultury" jest Paweł Ostrowski, wokalista, muzyk, autor tekstów i współautor muzyki zespołu Decadent Fun Club.

Jestem zaskoczony, że 2 lata temu słyszałeś i nazywasz to długo. Dlatego, że jeśli chodzi o skalę i w ogóle definicję tego, co to znaczy długo, a krótko w przypadku tego zespołu, no jest to mocno pojęcie względne. Dla przykładu podam, kiedyś w 2017 roku nagraliśmy teledysk i to był taki szczególny teledysk, ponieważ on był nagrywany z udziałem prawie 100 osób. Robiliśmy to zresztą tu niedaleko, tu jest ulica Burakowska, Warszawa, niedawno zburzono tu klub Pogłos. My w tym klubie robiliśmy teledysk z udziałem tylu osób, bo to miała być specjalna atmosfera wygenerowana. Nagrywaliśmy to w 2017 roku. Teledysk ukazał się w kwietniu 2020. Przez ten cały czas ludzie na każdym koncercie i przy każdej okazji o to pytali, kiedy będzie? Ten album ty mówisz, że 2 lata temu, a my demo tego albumu gotowe mieliśmy 4 lata temu – mówi Paweł Ostrowski.

Musiałem się bardzo dużo nauczyć, ponieważ nie jestem szkolonym wokalistą. W ostatnim czasie tam pobierałem lekcje przez rok mniej więcej, żeby po prostu trochę jakby ten swój warsztat ugruntować i sprawić, żebym w sposób bezpieczny mógł śpiewać. Ja zawsze na dziko śpiewałem. Ten śpiew we mnie się wziął ze mnie, nie był szkolony. Byłem takim zwierzęciem scenicznym. Wychodziłem i na scenie przez godzinę coś we mnie wstępowało, to był żywioł. Nagle się okazało, że jak wchodzę do studia i zapala się czerwona lampka, to jest inaczej. Nagle okazuje się, że ja mam 30 proc. możliwości. Zaczynam się spinać, zaczynam się skupiać na jakieś w ogóle rzeczach, o których zwyczajnie nie myślałem. Musiałem się dużo nauczyć pracy w studiu i za to jestem bardzo wdzięczny – dodaje Ostrowski.

Oko

Uważam, że to jest dobry album. Jest w tym eklektyzmie spójny. To nie jest koncept album, natomiast jest to podróż emocjonalna. Mówiąc o tym, że jest to album dobry, nie mam tu na myśli tego, że to jest jakieś dzieło, że wszyscy padną na kolana i się nim będą zachwycać i je chwalić. Nie o to mi chodzi. Mam poczucie spełnienia. Dla mnie ten album to jest pierwszy nasz album. Taki prawdziwy, oficjalny długogrający. On poniekąd coś otwiera oczywiście, ale dla mnie przede wszystkim jest zamknięciem pewnego etapu – wyjaśnia Paweł Ostrowski.