Reklama

Dynamicznie rosnąca inflacja nie napawa optymizmem tych, którzy chcą powiększać swoje oszczędności. Popularne wśród Polaków od lat lokaty oraz inwestycje w nieruchomości, straciły na atrakcyjności, zmuszając do szukania alternatywnego sposobu pomnażania majątku. Powstaje zatem pytanie: gdzie umieścić swoje pieniądze, by co najmniej nie stracić, ale nawet zyskać?

Te kwestie w rozmowie z Grzegorzem Kowalczykiem (Dziennik Gazeta Prawna) wyjaśnia Przemysław Gerschmann, Doradca Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych. Zapraszamy do wysłuchania najnowszego odcinka podcastu "DGPtalk: Obiektywnie o biznesie".

Czy rosnąca inflacja wpływa na atrakcyjność inwestowania na giełdzie?

Inflacja jest bardzo ważna z perspektywy wszystkich inwestorów, a w szczególności: inwestorów indywidualnych. Tych, którzy lokują na giełdzie środki, które już wcześniej zostały dosyć istotnie opodatkowane, jeśli są to zyski i oszczędności z tytułu wykonywania pracy na etacie lub prowadzenia firmy.

Szczególnie zależy nam na tym, aby pieniądze, które już zaoszczędziliśmy, przynajmniej nie traciły na wartości. Dlatego część z inwestorów szuka tej ochrony na giełdzie, na rynku kapitałowym. Jeśli pytanie brzmi: czy jest to dobre miejsce, to zdecydowanie powiedziałbym, że tak.

Historia dowodzi, że giełda jest najlepszym mechanizmem do pomnażania majątku. Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na historię giełdy zagranicznej.

Na przykład, amerykańska giełda ma już 200 lat, mocno skwantyfikowanej, historii i możemy te analizy wsteczne robić na bardzo długich szeregach czasowych, więc zdecydowanie można stwierdzić, że giełda daję tę ochronę antyinflacyjną i oczywiście dużo, dużo więcej – wyjaśnia Przemysław Gerschmann.

Czy w obecnych realiach rynkowych można wypracować na giełdzie zyski?

Powiedziałbym, że giełda zdecydowanie daje zarobić, aczkolwiek dodałbym, że jeśli mówimy, że inflacja jest teraz "szalejąca", to jest to drobne nieporozumienie.

Tak naprawdę, inflacja szalała w Polsce dwadzieścia lat temu. Zdaję sobie sprawę, że poziom 6-7%, który jest teraz, wzbudza niepokój, ale to jeszcze nie są te poziomy, przy których będziemy mówili, że inflacja "szaleje". Takie poziomy to jest około 50%.

Obecny wskaźnik inflacji, wynoszący około 7%, to jest coś, czego większość rynku, jeśli chodzi o ekonomistów, przedsiębiorców i inwestorów się spodziewała. To nie jest duże zaskoczenie. Dużym zaskoczeniem będzie, jeśli inflacja stanie się dwucyfrowa i wyniesie ponad 20%.

Jeśli będziemy natomiast mieli do pokonania inflację w granicach 10%, to wydaje mi się, że na giełdzie jest to dość łatwe do wypracowania – mówi Gerschmann.

Czy wzrost inflacji przekłada się na zainteresowanie giełdą wśród Polaków?

Powiedziałbym, że tak i że przekłada się na nie już od dłuższego czasu, zarówno w sposób bezpośredni, jak i niebezpośredni. Jeśli chodzi o sposób niebezpośredni, możemy wyróżnić dwa główne czynniki.

Po pierwsze, Polacy zniechęcili się przez inflację do lokowania swoich środków w, bardzo popularnych w swoim czasie, depozytach bankowych.

Mam tu na myśli, przede wszystkim lokaty. Jeśli chodzi o ich oprocentowanie, obecnie są to poziomy, nie przekraczające 1,5%. Minus oczywiście inflacja, czyli realnie na tym, tak czy inaczej, tracimy. To jest pierwszy, niebezpośredni czynnik: Polacy zostali siłą zmuszeni, żeby szukać gdzieś indziej stóp zwrotu.

Drugi czynnik jest związany z tym, że Polacy bardzo lubią posiadać nieruchomości na własność. To jest nasza specyfika, jeśli spojrzymy na kraje ościenne, zwłaszcza na rynek niemiecki. Polacy chętnie kupują kolejne nieruchomości: na użytek własny lub wynajem. W poprzednich latach było to łatwiejsze, ponieważ stopy procentowe były bardzo nisko i nie było jeszcze obostrzeń KNF, wymagających odpowiedniego wkładu własnego w przypadku kredytu. Łatwo było wziąć w banku tani kredyt, co też wielu Polaków robiło.

Jednak w sytuacji, w której stopy procentowe idą do góry, wszyscy ci inwestorzy, którzy mają do spłaty kredyt hipoteczny, na pewno odczują zmniejszenie rentowności swojej inwestycji w nieruchomości.

To są dwa podstawowe czynniki, które wpływają na to, że patrzy się na giełdę bardziej optymistycznym wzrokiem. Jako na miejsce, które jest alternatywą dla inwestycji, zarówno na rynku nieruchomościowym, jak i dla bezpiecznych lokat kapitału, choć wiadomo, że inwestując na giełdzie, ponosimy ryzyko – podkreśla Gerschmann.

Przemysław Gerschmann – od 12 lat związany zawodowo i prywatnie z rynkiem kapitałowym. Pracował w kilku międzynarodowych korporacjach, min. w Citi i Deutsche Banku na stanowiskach analitycznych, doradczych i dyrektorskich. Posiada również doświadczenie w pracy dla organizacji pozarządowych (NGO), administracji publicznej i w wolontariacie. Inwestor giełdowy, promotor edukacji finansowej, prelegent licznych konferencji, założyciel "Equity Magazine". W 2018 roku poleciał do Omaha w USA na spotkanie akcjonariuszy z Warrenem Buffettem, po którym powstała książka "Śladami Warrena Buffetta".