Gościem Szymona Glonka w podcaście "DGPtalk: Obiektywnie o biznesie" jest Mikołaj Zając, prezes Conperio.

Zmiany zaproponowane w tym kształcie są co najmniej interesujące. W zasadzie obserwujemy już reakcję na te zmiany. Informacja o tym, że zwolnienie chorobowe będzie płatne od samego początku przez ZUS, zdążyła lotem błyskawicy, obiec pracowników. W trakcie jednej z kontroli pani, u której byliśmy, powiedziała, dlaczego my się w ogóle tym interesujemy, skoro to już ZUS płaci, a nie pracodawca. Myślę, że założeniem ustawodawcy było to, żeby odciążyć pracodawców z kosztu, który ponoszą w związku ze zwolnieniami chorobowymi. Z tym że największym kosztem, które ponosi pracodawca, jest nie samo wynagrodzenie chorobowe, czy też jak będzie to opłacał ZUS ten zasiłek chorobowy, tylko brak obecności pracownika w pracy w trakcie pracy – mówi Mikołaj Zając.

Wynagrodzenia chorobowe pracowników to około 11 mld złotych

Tak, należy to jednak przemnożyć przez 3, żeby oszacować, jaki jest faktycznie koszt nieobecności pracownika w pracy. Takie jest ogólnie przyjęte założenie dotyczące produktywności. Pracownik powinien wypracowywać trzykrotność swojego wynagrodzenia dla pracodawcy. Jeśli tego pracownika trzeba zastąpić, to już nie jest to trzykrotnie. Odejmujemy kolejne pieniądze z tego, co ten pracownik miał wypracować. De facto posiadamy pracownika, którego nie mamy w pracy, pracę należy zrealizować i to wynagrodzenie nie jest aż takim wielkim kosztem. Największym kosztem jest nieobecność tego pracownika – dodaje ekspert.

Choroby zdarzają się, nie wszyscy pracownicy są na „lewych zwolnieniach”

Jest pewnego rodzaju społeczne przyzwolenie do kontynuowania tego procederu. Pan wspominał o 10,20 dniach. To by było dobrze, gdyby tak było. W praktyce spotykamy się w firmach ze zwolnieniami, które na przykład łącznie dają 200 zwolnienia chorobowego albo z osobami, które tych zwolnień chorobowych moja w ciągu roku nawet kilkanaście. Z samej cykliczności absencji chorobowej, absencja jest zjawiskiem cyklicznym taką sinusoidą, wynika, że te zwolnienia chorobowe będą występowały. Pierwszy, czwarty kwartał to są takie okresy w roku, kiedy pojawia się sezon grypowy, covidowy, absencja w naturalny sposób rośnie. Drugi, trzeci kwartał to powinny być kwartały wyraźnych spadków tej absencji chorobowej i to też nie jest regułą. Z naszych statystyk dotyczących kontroli wynika, że 30 do 40% zwolnień, które my kontrolujemy, jest wykorzystywanych niezgodnie z ich przeznaczeniem. Czyli ten odsetek jest bardzo wysoki. To wyniknęło podczas tej kontroli, którą prowadził mój pracownik, że pani powiedziała, że skoro ZUS płaci, to dlaczego pracodawca się tym interesuje. Otóż pracodawca się interesuje, bo jego podstawowym założeniem, jego sensem istnienia jest to, żeby móc realizować swoje zadania biznesowe. Jeśli nie będzie miał wystarczającej obsady, to tych zadań biznesowych nie zrealizuje. I teraz skoro będzie taka odgórna informacja, że już się nie przejmuj pracodawcą, bo ZUS za to płaci, to przewiduje, że absencja chorobowa wręcz wzrośnie wśród tych pracowników. Ten problem się pogłębi. Ja mam takie wrażenie, że próbujemy dziurawe wiadro zatkać większą ilością wody. I to on. Nie będzie skuteczny, jeśli dodatkowo połączymy to ze stuprocentowym wynagrodzeniem. No to właśnie zbudowaliśmy autostradę do L4 – tłumaczy Zając.