Ostatnie podwyżki cen prądu mocno uderzają w miasta. Co więcej, ich końca nie widać. To sprawia, że coraz więcej JST obiera nowy kierunek rozwoju. Mowa o OZE, które stają się kluczowym czynnikiem obniżającym ceny energii elektrycznej oraz kosztów opłat dystrybucyjnych.
– Do niedawna dzięki funkcjonowaniu Warszawskiej Grupy Zakupowej miasto miało korzystne kontrakty na zakup energii elektrycznej. Ostatnie i obecnie prowadzone postępowania przetargowe na jej zakup wskazują na ok. 60-proc. wzrost cen. Za kilka lat koszty energii mogą być ogromnym balastem finansowym dla funkcjonowania miasta. Stąd rozwój miejskiego OZE – tłumaczy Aleksandra Grzelak z UM Warszawy i dodaje, że inwestycje tego rodzaju zapewniają też bezpieczeństwo energetyczne.
– Korzystanie z OZE nie zmniejsza ich zasobów i nie stwarza ryzyka ich wyczerpania. Gwarantuje też niezależność energetyczną oraz ogranicza emisję CO2. Wreszcie konwencjonalne źródła energii, w przeciwieństwie do odnawialnych, są drogie i coraz trudniejsze w wydobyciu – dopowiada Katarzyna Alesionek z biura promocji i komunikacji społecznej w UM Sopot.
Reklama
Na jakie OZE stawiają JST. Różne! Jak tłumaczą, chodzi o jak największą dywersyfikację. Dlatego inwestują zarówno w montaż instalacji fotowoltaicznych, pompy ciepła, energię z biogazu czy wiatrową. Są nawet takie jak Białystok, który przyszłościowo myśli o wodorze.
Gdynia od ponad 20 lat udziela mieszkańcom dotacji na montaż odnawialnych źródeł energii oraz modernizację źródła ogrzewania, polegającej na likwidacji pieca na paliwo stałe i podłączenie domu czy mieszkanie do miejskiej sieci ciepłowniczej bądź gazowej. Aktualnie mieszkańcy mogą również ubiegać się o dotację na montaż kolektorów słonecznych, pomp ciepła, paneli fotowoltaicznych i siłowni wiatrowych. Miasto od lat jest też liderem grupowych zakupów energii elektrycznej dla kilkudziesięciu podmiotów, głównie jednostek samorządu terytorialnego z terenu województwa pomorskiego. Ma nowoczesną, ekologiczną komunikację publiczną. Coraz większa część taboru to zeroemisyjne pojazdy, w tym także trolejbusy, które zwiększają swój zasięg także poza siecią trakcyjną przez instalowanie nowych baterii. Miasto regularnie modernizuje też m.in. oświetlenie uliczne, korzystając z energooszczędnych opraw LED oraz stawia na konsekwentny rozwój elektromobilności poprzez działania wspierające rozbudowę sieci ładowarek aut elektrycznych.

Reklama
– Już nie tylko elektromobilność, ale także silniki napędzane paliwem wodorowym - mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki i dodaje: – Wodór to paliwo przyszłości, jeden z elementów technologicznej zmiany, który zdefiniuje na nowo pojęcie zeroemisyjności. Chociaż dziś stawiamy głównie na napędy elektryczne, to do powszechnego użytku trafią też napędy zasilane właśnie wodorem. Nasze samorządowe plany związane z tą technologią dotyczą przede wszystkim komunikacji miejskiej, ale mamy pełną świadomość, że warto współpracować w tym kierunku z lokalnym biznesem, szczególnie jeśli mowa o działalności portowej, która z założenia ma duży wpływ na otaczające ją środowisko. Dlatego należymy do klastra wodorowego i czynimy wysiłki, by być polskim miastem - liderem w zakresie gospodarki wodorowej – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki.”
– Gdy ustaje produkcja z fotowoltaiki, po zmierzchu czy w pochmurne dni, często pozostaje produkcja z turbin wiatrowych. Dlatego stolica jest zainteresowana energią z wiatru, jednak nie poprzez inwestycje na własnym terenie, lecz jej zakup, np. w formie długoterminowych kontraktów PPA – informuje Aleksandra Grzelak. Na razie największym źródłem OZE w Warszawie jest biogaz – MPWiK ma instalacje do produkcji zielonego prądu o mocy 44 MW z biogazu uzyskanego w procesie oczyszczania ścieków. W planach jest dalsze zwiększanie tych mocy oraz rozwój miejskich biogazowni z frakcji bioodpadów komunalnych, tak by moc instalacji wzrosła do ponad 100 MW.
– Jeśli chodzi o fotowoltaikę, to zgodnie z jedną z rekomendacji Warszawskiego Panelu Klimatycznego do 2030 r. na dachach wszystkich budynków miejskich mają zostać zainstalowane panele. Poza tym jest realizowany program wyposażania miejskich P&R w takie instalacje oraz trwa przygotowanie do dużych inwestycji infrastrukturalnych w miejskie farmy fotowoltaiczne – dodaje Aleksandra Grzelak.
Przyszłość w fotowoltaice widzi też Sopot, który inwestuje w kolektory słoneczne i pompy ciepła. Rzeszów natomiast zainstalował na dachach budynków użyteczności publicznej instalacje PV o sumarycznej mocy powyżej 1 MW. Z kolei na obiektach prywatnych właścicieli powstało ok. 1 tys. instalacji PV o mocy 3,5 kW. Jak podsumowuje Maciej Chłodnicki z UM Rzeszowa, sumaryczna moc instalacji spółek miejskich przekracza już 2,5 MW.
Ambitne plany w tym zakresie ma też Częstochowa. Miasto przewiduje, że wielkość produkcji i zużycia energii z odnawialnych źródeł na jej terenie wzrośnie do 2027 r. o ok. 127 proc., a do 2040 r. ponad 3,5-krotnie w stosunku do stanu z 2020 r.
Aby zwiększyć skalę realizowanych przedsięwzięć, miasta organizują programy wsparcia. Są one kierowane nie tylko do osób fizycznych, lecz także do wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, przedsiębiorców, stowarzyszeń, fundacji, a także gminnych i powiatowych osób prawnych. Białystok ma w planach ogłoszenie naboru do Programu Ograniczania Niskiej Emisji. Przewiduje on dotację w wysokości 90 proc. poniesionych kosztów kwalifikowanych, do kwoty 10 tys. zł, na zmianę systemu ogrzewania opartego na paliwie stałym. Mowa o podłączeniu do miejskiej sieci ciepłowniczej, zainstalowaniu ogrzewania gazowego, elektrycznego, olejowego i pomp ciepła, oraz zainstalowaniu kolektorów słonecznych. Budżet programu na ten rok to 500 tys. zł.
– Realizujemy też projekt „Czysta energia – montaż instalacji OZE na terenie miasta Białegostoku” o wartości 1,970 mln zł. Wysokość grantu wynosi do 70 proc. kosztów kwalifikowanych brutto montażu instalacji OZE i uzależniona jest od mocy instalacji fotowoltaicznej produkującej energię elektryczną na potrzeby budynku mieszkalnego. Przewidywana ilość instalacji to 80 sztuk – wyjaśnia Anna Kowalska, zastępca dyrektora departamentu komunikacji społecznej Urzędu Miejskiego w Białymstoku.
Własny program ma też Sopot. Do każdego 1 mkw. powierzchni czynnej kolektora słonecznego dopłaca 500 zł. Dofinansowanie nie może jednak przekroczyć 3 tys. zł w przypadku budynku jednorodzinnego i 10 tys. – wielorodzinnego. Poza tym miasto dokłada do fotowoltaiki – 1 tys. zł do każdego 1 kWp mocy znamionowej, jednak nie więcej niż 5 tys. zł w przypadku budynku jednorodzinnego i 15 tys. zł w wielorodzinnym. Pomaga też sfinansować pompę ciepła. Dotacja na ten cel to 600 zł do każdego 1 kW mocy grzewczej, lecz nie więcej niż 5 tys. zł na jedno źródło.
Pomoc w sfinansowaniu inwestycji oferuje też Częstochowa. Opracowała program, którego koszt to 4,5 mln zł, w ramach którego można było otrzymać dotację do 85 proc. kosztów kwalifikowanych, ale nie więcej niż 12 tys. zł netto w przypadku kolektorów słonecznych, 15 tys. zł netto w przypadku paneli fotowoltaicznych, i 18 tys. zł netto w przypadku pom ciepła. Miasto oczekuje, że realizacja projektu przyczyni się do produkcji energii elektrycznej z instalacji fotowoltaicznych na poziomie 512 MWh na rok i energii cieplnej z instalacji solarnych i pomp ciepła 130 MWh na rok. W pierwszej edycji do programu zgłosiło się 168 beneficjentów, co dało 124 instalacje fotowoltaiki, 34 instalacje solarne oraz 10 pomp ciepła. Jak informuje miasto, instalacje zostały zamontowane na nieruchomościach osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Przez pięć lat od upłynięcia daty trwałości projektu są własnością gminy i są użyczane mieszkańcom. Po tym okresie za symboliczną złotówkę przejdą na własność mieszkańców.
Stolica z kolei oferuje mieszkańcom dotacje na instalacje pomp ciepła, kolektorów słonecznych, paneli fotowoltaicznych, turbin wiatrowych – pod warunkiem, że nieruchomość nie jest ogrzewana kotłami lub paleniskami na paliwo stałe lub olej opałowy. Program już przynosi wymierne skutki. W latach 2017–2021 Warszawa udzieliła 4415 dotacji na fotowoltaikę dla mieszkańców miasta, dzięki czemu powstały instalacje o mocy 34,6 MW. Stolica wydatkowała na ten cel 51,6 mln zł. Do tego dochodzą miejskie dotacje na instalacje pomp ciepła, dzięki którym w Warszawie powstało ich ponad 500.
O tym, że wspieranie OZE daje efekty, mówią też przedstawiciele Krakowa. Miasto to dofinansowuje instalacje pomp ciepła (gruntowych i powietrznych), kolektorów słonecznych, instalacji fotowoltaicznych w budynkach i lokalach mieszkalnych. – W ramach udzielonych dotacji w latach 2020–2021 zamontowano w mieście 1332 instalacje odnawialnych źródeł energii, a środki wydatkowane wyniosły ponad 19 mln zł – wylicza Jan Urbańczyk, dyrektor wydziału ds. jakości powietrza w UM Krakowa.
Eksperci zwracają uwagę na spodziewane zmiany w ustawie o OZE. Główne z nich mają dotyczyć sposobu rozliczania nadwyżek energii elektrycznej wyprodukowanej z fotowoltaiki czy zastąpienia dotychczasowych systemów opustów modelem rozliczeń energii net-bilingiem. Samorządy nie mają wątpliwości, że wpłynie to negatywnie na opłacalność dotychczasowych inwestycji.
– Oczekujemy, że spadnie zainteresowanie dotacjami miejskimi na fotowoltaikę. Niestety wpłynie to też na dotacje na wymianę kopciuchów. Do tej pory widoczne było rosnące zainteresowanie wymianą na pompy ciepła plus fotowoltaika. A takie rozwiązanie jest najlepsze zarówno pod względem rachunków, jak i pod względem redukowania śladu węglowego – mówi Aleksandra Grzelak. I zaznacza, że energia produkowana przez panele fotowoltaiczne w sezonie letnim była dzięki systemowi prosumenckiemu magazynowana w sieci, a następnie – odebrana z sieci – rekompensowała zużycie energii elektrycznej przez pompę ciepła.
– Zmiana systemu rozliczeń energii negatywnie wpłynie na stopę zwrotu inwestycji instalacji PV. Obecnie prosumenci zużywają energię wyprodukowaną w instalacjach fotowoltaicznych na własne potrzeby, a jej nadmiar oddają do sieci, przy czym każdą oddaną kWh energii mogą w ciągu roku nieodpłatnie odebrać (w następujących proporcjach: 70 proc., jeśli instalacja ma moc od 10 kWp do 50 kWp, oraz 80 proc., jeśli instalacja ma moc mniejszą niż 10 kWp) – wylicza Anna Kowalska.
Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku fotowoltaiki miejskiej. Tu system prosumencki ma mniejsze znaczenie.
– W zasadzie już rozważamy jako element konieczny instalowanie magazynów energii tam, gdzie nie będzie konsumpcji energii w czasie jej wytwarzania. Analizujemy również możliwe obecnie rozwiązania prawne i organizacyjne, dzięki którym będziemy mogli bilansować wyprodukowaną energię między miejskimi budynkami. Nie zmienia to jednak faktu, że – szczególnie w obliczu obecnego kryzysu paliwowego i klimatycznego – rozwiązania zaproponowane przez ustawodawcę są niekorzystne i w ostatecznym rozrachunku szkodliwe dla przyszłości kraju – słyszymy w UM Warszawy.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że osoby, które zawrą do 31 marca 2022 r. umowę na zakup, montaż lub dofinansowanie tej mikroinstalacji z jednostką samorządu terytorialnego lub innym uprawnionym podmiotem, który realizuje projekt dofinansowany w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego, a także złoży prawidłowo wniosek o przyłączenie mikroinstalacji w terminie do 31 grudnia 2023 r., będzie mogła dokonywać rozliczenia wytworzonej i pobranej energii elektrycznej na dotychczasowych zasadach, tj. w systemie opustu. W celu ograniczenia nadmiernych procedur kontrolnych i przyspieszenia procesu, prosument będzie jedynie obowiązany do złożenia pisemnego oświadczenia sprzedawcy, że zawarł umowę na zakup, montaż lub dofinansowanie mikroinstalacji z samorządem lub innym uprawnionym podmiotem, która realizuje projekt dofinansowany w ramach regionalnego programu oraz że umowa ta nie została rozwiązana na dzień złożenia oświadczenia. ©℗