statystyki

Świderek: Z delegowaniem do Francji na razie się wstrzymamy [WYWIAD]

autor: Magdalena Cedro19.08.2020, 08:55; Aktualizacja: 11.09.2020, 15:15
Dla dużej firmy delegującej pracowników do innych krajów europejskich wszelkie nowe utrudnienia nie są niczym nowym, ponieważ i tak musieliśmy przestrzegać wszelkich przepisów dotyczących pracy, opodatkowania.

Dla dużej firmy delegującej pracowników do innych krajów europejskich wszelkie nowe utrudnienia nie są niczym nowym, ponieważ i tak musieliśmy przestrzegać wszelkich przepisów dotyczących pracy, opodatkowania.źródło: ShutterStock

- Czekamy na to, jak państwa będą podchodzić do znowelizowanej dyrektywy o delegowaniu. W dobie pandemii niektóre mogą chwytać się każdych możliwych metod, by ograniczać dostęp pracownikom z innych krajów - mówi w rozmowie z DGP Bartosz Świderek, wiceprezes firmy Pol-Inowex zajmującej się relokacją pracy.

Na jak dużą skalę zajmują się państwo delegowaniem pracowników?

Nasza firma zajmuje się kompleksowym przenoszeniem fabryk oraz zakładów przemysłowych i technologicznych. Oczywiście najczęściej pracujemy w krajach, gdzie jest najwięcej przemysłu, ale właściwie można powiedzieć, że realizowaliśmy projekty już w każdym kraju europejskim. Jesteśmy największą tego typu firmą w Europie. Raz jesteśmy w Norwegii, potem w Szwajcarii, potem w Hiszpanii. Pracujemy też na rynkach pozaeuropejskich, najdalej w Nowej Zelandii i Urugwaju.

Projekty wyglądają bardzo różnie, czasami trwają kilka tygodni, czasami kilkanaście miesięcy. Nie tylko delegujemy do nich naszych pracowników, ale też posiłkujemy się podwykonawcami na miejscu, bo w ten sposób pewne usługi można taniej i szybciej wykonać.

Jak zmieniło się delegowanie po wejściu w życie pod koniec lipca znowelizowanej dyrektywy o pracownikach delegowanych?

Ciągle trudno to ocenić, ponieważ dyrektywa działa bardzo krótko. Na razie nie spotkaliśmy się z jakimiś negatywnymi skutkami lub dużymi utrudnieniami. Dla dużej firmy delegującej pracowników do innych krajów europejskich wszelkie nowe utrudnienia nie są niczym nowym, ponieważ i tak musieliśmy przestrzegać wszelkich przepisów dotyczących pracy, opodatkowania. Oczywiście poprzednia dyrektywa wiele ułatwiała, bo w przypadku krótkich delegowań mogliśmy korzystać z polskiego prawa. Teraz na pewno będzie trochę więcej biurokracji, a to przełoży się na wyższe koszty. Jeśli tak, to my jako usługodawcy będziemy musieli wziąć za nasze usługi większe wynagrodzenie.

Cena pozostanie konkurencyjna? Czy w ogóle można stwierdzić, że do tej pory konkurowali państwo na europejskich rynkach niską ceną usługi?

W niektórych branżach rzeczywiście jest dumping cenowy pracy z Polski, Rumunii, Bułgarii. To może było przyczyną, dla której pracownicy delegowani z tych krajów stali się niemile widziani. Natomiast w przypadku mojej i bardzo wielu innych branż na tamtych rynkach, zwłaszcza opiekunów osób starszych, bez pracowników delegowanych nie byłoby kim tych prac wykonywać. Nie ma tam, na miejscu, wystarczającej liczby pracowników, którzy mogliby to robić. Tutaj już dumpingu cenowego nie ma i można powiedzieć, że w tak wrażliwej branży jak np. opiekunowie osób starszych każdy zapłaci tyle, ile ktoś będzie chciał, byleby mieć osobę do opieki.

NPBP2020


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję