Politycy nie naprawią rynku, rynek nie zastąpi państwa. Dlatego lepiej się zastanowić, czy nie czas obsadzić aktorów w lepszych rolach, bo zmiana scenariusza staje się faktem.
Są okopy i ziemia niczyja pomiędzy nimi. Wojna pozycyjna ma szczególny charakter. Tysiące żołnierzy tkwią naprzeciwko siebie, a przez długie dni, tygodnie, miesiące nic się nie dzieje. Grają tylko armaty. Psychologicznie sytuacja jest nie do wytrzymania, a zapał do walki gaśnie. Czasem pada rozkaz do ataku – wówczas zaczyna się jeszcze mniej sensowna bitwa. W taki sposób walczono sto lat temu. Na śmierć i życie.
W ekonomii spór wciąż jest jednak toczony zgodnie z regułami wojny w stylu retro. Po jednej stronie broń dzierży widzialna ręka państwa, z drugiej strony ataki odpiera niewidzialna ręka rynku. Spór jest stary i jałowy, a jego osią niezmiennie od lat jest odpowiedź na pytanie: ile państwa w gospodarce?